Trzy lata czekania i nadal nic. Fiasko projektu z Budżetu Obywatelskiego na Mokotowie

Mokotowski projekt z Budżetu Obywatelskiego, który miał poprawić bezpieczeństwo na al. Sikorskiego poprzez przebudowę ścieżki pieszo-rowerowej, trzeci rok czeka na realizację. Mimo zwycięstwa w głosowaniu, inwestycja napotyka na ciągłe opóźnienia, co budzi frustrację mieszkańców i stawia pod znakiem zapytania efektywność warszawskiego BO.

Inwestycja z Budżetu Obywatelskiego trzeci rok czeka na realizację. I jeszcze poczeka

Niedawno pisaliśmy o kryzysie, w jakim z każdym rokiem coraz bardziej pogrąża się warszawski Budżet Obywatelski. Mimo rosnących środków przeznaczanych na ten szczytny cel, frekwencja w głosowaniu drastycznie spada. W tym roku udział w tej inicjatywie wzięło zaledwie 55 tysięcy głosujących, co przekłada się na zaledwie 3 proc. populacji stolicy. 

Wizerunku Budżetu Obywatelskiego z pewnością nie poprawiają niezrealizowane inwestycje, które swego czasu wygrały głosowanie, a mimo to wciąż nie doczekały się wcielenia w życie. Przykładem takiej inicjatywy jest przebudowa ciągu pieszo-rowerowego wzdłuż al. Sikorskiego na Mokotowie. Wyceniana na 1 650 000 zł idea wygrała głosowanie w budżecie zaplanowanym na 2024 rok. Autorzy pomysłu chcieli zastąpić starą i miejscami znacznie zużytą, wspólną asfaltową ścieżkę pieszo-rowerową o szerokości 4 metrów nowym rozwiązaniem. Polegać miało ono na wydzieleniu osobnych ścieżek dla rowerzystów i chodnika dla pieszych. 

W ten sposób ta intensywnie rozwijająca się okolica (ścieżka znajduje się tuż obok słynnego warszawskiego "szkieletora", który obecnie przechodzi metamorfozę w hotel Holiday Inn.) zyskałaby bezpieczniejsze rozwiązanie, a rowerzyści płynny ciąg komunikacyjny na trasie łączącej Pragę-Południe z Mokotowem i - w dalszej perspektywie - z Ursynowem. 

Uporządkowanie tego odcinka jest ważne również ze względu na niebezpieczne prędkości osiągane na tej trasie przez rowerzystów, a zwłaszcza kierujących hulajnogami i motorowerami. Temu procederowi sprzyja charakter odcinka (długa prosta), co w połączeniu z jego obecnym stanem (piesi wymieszani z cyklistami oraz kiepski stan zużytej przez lata nawierzchni) rodzi niebezpieczeństwo kolizji lub wypadku

Tramwaj zwany utrudnieniem 

Mimo tych argumentów i - przede wszystkim - zwycięstwa w głosowaniu BO, kwestia przebudowy odcinka przy al. Sikorskiego od 2024 roku stoi w miejscu. To właśnie w tamtym roku miała zostać zrealizowana. Jednak tak się nie stało? Dlaczego?

- Realizacja projektu uległa przesunięciu m.in. ze względu na konieczność dostosowania harmonogramu do prac związanych z budową tramwaju do Wilanowa. W trakcie tej inwestycji wprowadzano liczne czasowe zmiany w organizacji przestrzeni drogowej, w tym budowę tymczasowych przystanków, co wpłynęło na możliwość prowadzenia dalszych prac w ramach naszego zadania - tłumaczy Maciej Dziubiński z Zarządu Dróg Miejskich.

Po wielu perturbacjach prace tramwajarzy na tym odcinku dobiegły wreszcie końca, a co za tym idzie pojawiła się szansa na realizację zadania pierwotnie zaplanowanego na 2024 rok. 

- Projekt będzie realizowany łącznie z zadaniem wybranym w Budżecie Obywatelskim na 2027 r. (nr 1743 „Ścieżka rowerowa na al. Sikorskiego (Bergamotki-Pory) oraz stojaki i stacje napraw na Mokotowie”). Dokumentacja projektowa zostanie przygotowana wspólnie dla obu odcinków, co pozwoli na kompleksowe opracowanie rozwiązań i ich sprawniejszą realizację - słyszymy w ZDM. 

Ludzie odwracają się do Budżetu Obywatelskiego 

- Na tym odcinku często trzeba jechać slalomem między pieszymi, co w zestawieniu z szybką prędkością osiąganą przez hulajnogi i motorowery stosowane m.in. przez dostawców jedzenia, stwarza tu realne niebezpieczeństwo - uważa radny Mokotowa Jacek Grzeszak z klubu Miasto Jest Nasze. To do niego zaniepokojeni mieszkańcy zwrócili się z prośbą o interwencję w sprawie wstrzymanej inwestycji przy al. Sikorskiego.

Przy okazji radny uderza w samą formułę Budżetu Obywatelskiego, która jego zdaniem przeżywa kryzys: - Wybrane projekty, tak jak ten, często latami grzęzną u urzędników. To podstawowa przyczyna spadającej frekwencji Budżetu Obywatelskiego. Dodajmy do tego to, że coraz trudniej zgłaszać projekty i coraz częściej wygrywają te ważne, ale znacznie mniej ambitne (jak np. zakup książek do lokalnej biblioteki) i w efekcie nie ma co się dziwić, że ludzie zniechęcają się do BO - mówi z żalem Jacek Grzeszak. 

Głosujemy! Budżet obywatelski zmienia Warszawę