Kryzys Budzetu Obywatelskiego w Warszawie. Fundusze rosną, a głosujących coraz mniej. Co się dzieje z BO?

Mimo że Budżet Obywatelski w Warszawie dysponuje coraz większymi funduszami, jego popularność wśród mieszkańców drastycznie spada. W trzynastej edycji swój głos oddało zaledwie 55 tysięcy osób, co stanowi tylko 3% mieszkańców stolicy – to znaczący spadek w porównaniu do początkowych lat programu. Ta niepokojąca tendencja stawia pod znakiem zapytania efektywność partycypacji obywatelskiej w stolicy.

Dwie osoby na scenie ogłaszają wyniki głosowania w Budżecie Obywatelskim. O spadku frekwencji przeczytasz na Eska Warszawa.
Autor: Szymon Pulcyn UM Warszawa/ Materiały prasowe

Budżet już nie taki obywatelski?

Jak co roku, władze Warszawy pochwaliły się na początku lipca wynikami kolejnej edycji Budżetu Obywatelskiego. Była to już 13. edycja programu partycypacyjnego, którego podstawowym zadaniem od początku jest przybliżenie mieszkańców do realnego decydowania o swojej najbliższej przestrzeni - osiedlu, dzielnicy i mieście. Ot, demokracja w swej najbardziej zaawansowanej formie. Władza w rękach ludu. Tyle, że to wyłącznie teoria. 

Praktyka nie wygląda już tak różowo, wystarczy bowiem sprawdzić frekwencję, jaką cieszyła się tegoroczna edycja BO. Jak wynika z danych stołecznego ratusza, w 13. edycji programu swój głos oddało zaledwie 55 366 osób. Oznacza to, że chęć decydowania o projektach realizowanych w bezpośrednim sąsiedztwie wyraziło zaledwie... 3% mieszkańców Warszawy. 

Co więcej, liczba uczestniczących w BO na przestrzeni lat systematycznie spada. Pierwsza edycja w 2014 roku przyciągnęła 166 892 głosujących, druga - rekordowa - 172 395 osób. Później, z drobnymi wyjątkami (jak np. czas pandemii) frekwencja cały czas spadała. W tym roku wyjątkowo gwałtownie, bo ubyło aż 17 tysięcy głosujących względem ubiegłorocznej edycji. Jeśli ta tendencja nie wyhamuje w przyszłym roku BO może po raz pierwszy zebrać mniej niż 50 tysięcy głosów i w efekcie stać się programem o marginalnym znaczeniu. A przecież potencjał drzemie w nim bardzo duży - sami mieszkańcy mogą przecież zgłaszać, a następnie poprzez głosowanie wybierać projekty do zrealizowania w swym najbliższym otoczeniu. Skoro to takie świetne, to czemu Warszawiacy nie chcą angażować się w budżet partycypacyjny? 

"Wszystko poszło na żywioł" 

Przyczyn kryzysu Budżetu Obywatelskiego jest z pewnością wiele. Jak wskazuje Michał Pawlak, rzecznik prasowy ruchu Miasto Jest Nasze, z pewnością brakuje zachęt do głosowania, a miasto prowadzi słabą akcję promocyjną całej akcji. 

Wedle Pawlaka, Warszawiacy chcący zgłosić swój projekt do BO spotykają się często z betonowym murem biurokracji, który z niejasnych względów i bez podstawy prawnej pomysł mieszkańców odrzuca. A nawet przepuszczenie go do konkursu i wreszcie wygranie tejże rywalizacji nie daje gwarancji, że dana idea wejdzie w życie; rzecznik Miasto Jest Nasze przywołuje tu przypadek przejazdu rowerowego na Białołęce, który od 10 lat nie może doczekać się budowy, mimo wygranego konkursu. 

Od udziału w głosowaniu odpychać może też liczne grono inicjatyw, które zostały dopuszczone do udziału w konkursie, mimo, że należą do zadań własnych gmin. Przedstawiciel MJN przytacza takie projekty jak "remonty SOR-ów, telefon zaufania dla dzieci, czy poważne projekty infrastrukturalne", które - choć szczytne i ważne - powinny być realizowane przez samorząd we własnym zakresie. 

-  Od samego początku, do ich likwidacji zasiadałem w dzielnicowym zespole ds. budżetu. Twardo odrzuciliśmy takie projekty. Tak samo, jak dbaliśmy o standardy dostępności i nie przechodziły szafki w szkole. Potem gdy zlikwidowano zespoły, poszło to na żywioł - mówi radny MJN Rafał Suchocki z Targówka. Polityk wskazuje na likwidację dzielnicowych zespołów ds. budżetu, jako jedną z przyczyn spadku jakości zgłaszanych projektów i w efekcie spadku popularności BO wśród Warszawiaków. 

Nie bez znaczenia może być też sama liczba zgłaszanych rokrocznie projektów. Tylko w 2026 roku było to aż 1948 inicjatyw w skali całego miasta, z czego 1203 na najniższych poziomach lokalnych. Przy tak dużej liczbie kandydatur rzetelne podejście do tematu i wybór najlepszej opcji do głosowania to nie lada wyzwanie, które jest czasochłonne i może odstraszać wielu Warszawiaków od Budżetu. 

Dobrze nie robią też PR-owi Budżetu Obywatelskiego liczne przypadki, gdy realizacja projektu, która wygrała daną edycję BO budzi kontrowersje. Tak było m.in. ze słynnym zielonym skwerkiem na Ursynowie, czy pomysłem przywrócenia tęczy na plac Zbawiciela

Budżet stracił świeżość

Co na te zarzuty mówi ratusz? Marzena Gawkowska, zastępczyni rzeczniczki prasowej Urzędu ms.t. Warszawy przyznaje, że urzędnicy analizują spadek liczby osób biorących udział w głosowaniu. Ich zdaniem możliwe jest, że to skutek naturalnego osłabienia efektu nowości po kilkunastu latach funkcjonowania budżetu obywatelskiego w Warszawie. Rzeczniczka wskazuje też na rosnącą konkurencję innych form partycypacji pozwalających zaspokajać potrzeby lokalnych społeczności. Wymienia tu inicjatywę lokalną, konsultacje społeczne czy inicjatywy sąsiedzkie.

Przedstawicielka ratusza zapewnia, że miasto wprowadza i testuje różne rozwiązania mające na celu zwiększenie zaangażowania mieszkańców w Budżet Obywatelski. Należą do nich m.in. zmiany w zasadach głosowania, aby było prostsze, wprowadzenie poziomu lokalnego projektów, dzięki czemu mieszkańcy mogą decydować o sprawach najbliżej swojego miejsca zamieszkania, czy też korzystanie z różnego rodzaju działań promocyjnych, aby dotrzeć z informacją do grup mieszkańców, które obecnie uczestniczą w głosowaniu rzadziej, zwłaszcza do ludzi młodych, seniorów i nowych mieszkańców Warszawy.

Czy to wszystko wystarczy, aby tchnąć nowego ducha w gasnącą inicjatywę Budżetu Obywatelskiego w Warszawie? Co ciekawe, BO co roku dysponuje potężniejszym budżetem, który pozwala na realizację coraz ambitniejszych projektów - w pierwszej edycji było to 26 237 266 zł, w ostatniej już 137 867 090 zł. To z jednej strony oczywiście skutek galopującej w ostatnich latach inflacji, ale też realne morze możliwości obywatelskiej inicjatywy, które - przez wątłą frekwencję - nie zostaje w pełni wykorzystane.

Co ciekawe, z problemem niskiej frekwencji w Budżecie Obywatelskim Warszawa jest dość wyjątkowym miejscem na mapie Polski. Jak wynika z danych Miasto Jest Nasze stołeczne 3% wypada niezwykle blado na tle frekwencji osiąganej przez inne duże miasta w kraju, jak Białystok i Rzeszów (ponad 25%), czy Łódź i Poznań (około 12%). Może więc warto zaczerpnąć inspiracje z tych miejsc i sprawdzić, co oni robią lepiej? 

Budżet Obywatelski w Warszawie - zobacz ciekawe projekty z 2023 roku:

Głosujemy! Budżet obywatelski zmienia Warszawę