Spis treści
- „Jesteś tępa” i „Kto jest głupi?” – nauczyciel miał znęcać się psychicznie nad uczennicą
- Koszmar uczennicy szkoły muzycznej. Miała myśli samobójcze
- Dla nauczyciela z Warszawy to „zawsze było za mało”
- Odrzucona prośba o pomoc. „Niech się nie boją i niech przyjdą”
- Władze placówki bagatelizują sprawę Andrzeja K. Twierdzą, że to „brak metodyczny”
- Czy Andrzej K. uczy dalej w szkole muzycznej w Warszawie?
Kilka lat temu Zosia i Octavia uczyły się gry na waltorni u Andrzeja K. Obie dziewczyny były uczennicami Państwowej Szkoły Muzycznej II stopnia im. Józefa Elsnera w Warszawie. Wspomnienia z tych zajęć są dla nich koszmarem.
Octavia szukała ratunku jeszcze w trakcie nauki. O skandalicznym zachowaniu nauczyciela opowiedziała wicedyrektor Annie Misior. Jak podkreśla, rozmowa nie przyniosła żadnych rezultatów. W lutym 2021 roku postanowiła więc ponownie zawiadomić władze szkoły o swoich traumatycznych doświadczeniach.
„Jesteś tępa” i „Kto jest głupi?” – nauczyciel miał znęcać się psychicznie nad uczennicą
Według relacji uczennicy waltornista latami ją poniżał, zawstydzał i notorycznie podnosił na nią głos.
To co się dzieje od 6 lat mojej nauki to między innymi: poniżanie mnie, zawstydzanie, krytyka oraz podnoszenie głosu – relacjonowała.
Dziewczyna przekonuje, że wielokrotnie słyszała z ust pedagoga, że jest „tępa” lub nazywał ją „wampirem energetycznym”.
Octavia opowiada też, że Andrzej K. naśmiewał się z tiku, na który cierpi w związku ze swoją chorobą. Gdy sparaliżowana strachem zaczynała drżeć i nie potrafiła wykonać żadnego ruchu, miał jej grozić, że jeśli sytuacja się powtórzy, uzna ją za „niezrównoważoną psychicznie”.
Nauczyciel miał też pokusić się o skandaliczny komentarz pod adresem wyglądu uczennicy. Andrzej K. miał rzucić w jej stronę: „masz warunki na sponsora”.
Z relacji Octavii dowiadujemy się także o metodzie edukacyjnej pt. „kto jest głupi”, którą miał rzekomo stosować waltornista. Pewnego razu dziewczyna grała etiudę i pomyliła się kilka razy. Chwilę później ten sam utwór zagrał nauczyciel.
„No i co teraz powiesz? No i co? Ja się w ogóle nie pomyliłem. I kto jest głupi?” – tak dziewczyna zapamiętała jego reakcję.
Kiedy indziej Andrzej K. miał zaserwować jej kawał o tenorze i skrzypku. Puenta dowcipu brzmiała: tenor to idiota. Nauczyciel miał po tym skwitować, że tenor „to tak samo jak ty”.
Dziewczyna przyznaje, że panicznie bała się zgłosić sprawę gdziekolwiek. Waltornista miał ją bowiem wcześniej ostrzegać, że „jak będzie chciał, to zawsze wyjdzie na jego”.
Koszmar uczennicy szkoły muzycznej. Miała myśli samobójcze
Ciągły stres i poniżanie fatalnie wpłynęły na kondycję psychiczną nastolatki.
„Wciąż się go boję, a myśl o graniu z nim/nagrywaniu dla niego sprawia, że czuję duży stres oraz mam lęki” – pisała.
Później jest już tylko gorzej. Uczennica zdobywa się na dramatyczne wyznanie.
Od naszej ostatniej rozmowy z Panią Misior miewałam też myśli samobójcze, które rzecz jasna mają związek z moją chorobą, ale Pan [Andrzej K.] nie pozostaje bez wpływu na moje zdrowie – alarmowała.
Koleżanki dziewczyny doskonale zdawały sobie sprawę z tego, co się dzieje. Jedna z nich postanowiła zainterweniować i po apelach Octavii sama skontaktowała się z personelem placówki, błagając o poważne potraktowanie dramatu. Jak przyznaje, najbardziej zmroziło ją wyznanie przyjaciółki o myślach samobójczych.
Dla nauczyciela z Warszawy to „zawsze było za mało”
Octavia to nie jedyna osoba, która przeszła przez piekło na zajęciach Andrzeja K. Zosia trafiła pod jego skrzydła jako 17-latka i spędziła w jego klasie waltorni dwa lata.
Ja oczywiście robiłam tyle, ile było w mojej mocy, ale to zawsze było niewystarczająco, zawsze za mało. Zawsze było coś źle, niezależnie od tego, ile zrobiłam – opowiada.
W połowie 2021 roku po jednej z lekcji Zosia zanotowała, że zalewa się łzami, a w trakcie zajęć jej ciało dygocze ze stresu. Podkreślała, że nauczyciel się na nią wydzierał i wmawiał jej, że gra „beznadziejnie”, nie trenuje i jest do niczego.
Po spędzeniu dwóch lat z Andrzejem K. Zosia postanowiła, że nie da rady dłużej uczyć się u niego gry na instrumencie. Przeszła do innego pedagoga i jak przekonuje, od razu dostrzegła kolosalną różnicę, a nowe lekcje waltorni wspomina w superlatywach.
Odrzucona prośba o pomoc. „Niech się nie boją i niech przyjdą”
Małgorzata co prawda nie chodziła na zajęcia do Andrzeja K., ale była przyjaciółką Octavii i doskonale znała jej dramatyczne relacje z lekcji. Jak wspomina, niejednokrotnie przesiadywała na korytarzu pod salą, z której dobiegały wrzaski waltornisty.
Mniej więcej w latach 2018–2019 dziewczyna poszła ze sprawą do pedagoga szkolnego.
Powiedziałam mu, że coś niedobrego dzieje się w klasie waltorni. Że ludzie opowiadają mi, że nauczyciel na nich krzyczy i ich zastrasza – wspomina.
W odpowiedzi usłyszała, że poszkodowani muszą sami stawić się w gabinecie i zgłosić problem.
Tłumaczyłam, że te osoby są zastraszone. One się boją przyjść. Usłyszałam: „to niech się nie boją i niech przyjdą” – mówi Małgorzata.
Zdesperowana uczennica udała się z pomocą również do szkolnej pani psycholog.
Powiedziała, że wszystko rozumie, że jest jej bardzo przykro i jeśli te osoby będą chciały, to jej drzwi są zawsze otwarte. Byłam bardzo rozczarowana, bo oczekiwałam jakiejś interwencji – opowiada.
Małgorzata udzielała się również w uczniowskim samorządzie. Postulowała, by w szkole zorganizowano tajną ankietę poświęconą problemowi przemocy.
Jak powiedziała, że chodzi mi o przemoc w relacji nauczyciel–uczeń, to zainteresowanie opadło – wspomina.
Władze placówki bagatelizują sprawę Andrzeja K. Twierdzą, że to „brak metodyczny”
Dla dyrekcji szkoły cała afera wygląda o wiele mniej dramatycznie niż w opowieściach skrzywdzonych uczennic.
Dyrekcja Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych nr 1 potwierdziła nam, że po zgłoszeniu z 2021 r. podjęto działania.
Zespół podjął czynności i zastosował dostępne przez przepisy prawa środki zaradcze, w tym bezpośredniego wsparcia psychologa i pedagoga szkolnego dla zgłaszającego ucznia – przekazała „Super Expressowi” Iwona Waga-Parafiniak, dyrektor ZPSM nr 1.
Powyższy przypadek nie był związany z merytorycznym prowadzeniem zajęć, lecz wyłącznie miał w naszej ocenie charakter braku metodycznego nauczyciela – odpowiedziała dyrektor.
Od momentu zaistniałej sytuacji i po ustaleniu dalszej ścieżki działania, do dnia dzisiejszego nie zostały odnotowane inne sygnały świadczące o nieprawidłowościach w pracy pedagoga – zapewniła Iwona Waga-Parafiniak.
Ostatecznie postanowiono o „natychmiastowej zmianie pedagoga prowadzącego”. Octavia poszła w ślady Zosi i przestała być uczennicą waltornisty Andrzeja K., przechodząc do klasy innego wykładowcy.
Szefowa placówki tłumaczyła dodatkowo, że wszystko działo się w bardzo ciężkich czasach pandemii koronawirusa. Nauczanie na odległość miało być niezwykle kłopotliwe w przypadku szkół artystycznych, gdzie niezbędne są zajęcia praktyczne i kontakt uczeń-mistrz na żywo.
Czy Andrzej K. uczy dalej w szkole muzycznej w Warszawie?
Mimo to nie udało nam się uzyskać odpowiedzi na wszystkie zadane pytania. Szkoła nabrała wody w usta w kwestii ewentualnych konsekwencji wyciągniętych wobec waltornisty po zgłoszeniu afery w 2021 roku. Dyrekcja nie zdradziła nam, jakie były dalsze losy pedagoga i jak wyglądają jego obecne relacje z placówką edukacyjną.
Z naszych zakulisowych doniesień wynika jednak, że Andrzej K. do dziś figuruje na liście pracowników ZPSM nr 1 i nadal ma prowadzić lekcje z młodymi ludźmi. Czy w ogóle, a jeśli tak, to na jakich warunkach waltornista powrócił do nauczania dzieci po koszmarze z 2021 roku – na te pytania władze szkoły nam nie odpowiedziały.