Europejski Urząd Statystyczny podaje, że w ostatnich dniach sierpnia bieżącego roku na terenie państw unijnych przebywało blisko 4,5 miliona osób spoza wspólnoty, które opuściły Ukrainę z powodu wojny. Zaledwie miesiąc wcześniej odnotowano niewielki wzrost tej grupy o ponad 3 tysiące uchodźców. Co istotne, przedłużono oficjalnie okres obowiązywania ochrony tymczasowej, która będzie trwać do 4 marca 2027 roku. Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, najwięcej osób objętych tą procedurą znajduje się w Niemczech, a kolejne miejsca zajmują Polska oraz Republika Czeska.
Jeśli jednak spojrzymy na liczbę uchodźców w przeliczeniu na tysiąc mieszkańców, liderem są Czechy ze wskaźnikiem 36,5. Dalej plasują się Słowacja (27,7) oraz Cypr (27). Tymczasem średnia dla całej Unii Europejskiej wynosi zaledwie 9,8 - podaje "Wyborcza".
Warto zauważyć, że sytuacja wyglądała odmiennie jeszcze kilkanaście miesięcy temu. W sierpniu ubiegłego roku zestawienie wskazywało Czechy na czele, za nimi znajdowała się Polska, a podium zamykała Estonia. Od tamtego czasu to w naszym kraju zaobserwowano największy spadek liczby ukraińskich uchodźców, wynoszący ponad 13,5 tysiąca osób. Podobne zjawisko zanotowano w państwach zachodnich i północnych – z Finlandii ubyło 6 tysięcy migrantów, a we Francji liczba ta zmniejszyła się o 2 tysiące. W tym samym okresie znaczące wzrosty odnotowano na terenie Niemiec (ponad 4 tysiące), Rumunii (prawie 3,5 tysiąca) oraz w Czechach, gdzie przybyło ponad 3 tysiące osób.
Obywatele Ukrainy stanowią obecnie ponad 98,5 proc. wszystkich osób zarejestrowanych w unijnym systemie ochrony czasowej. Pod względem struktury demograficznej dane od miesięcy pozostają niezwykle stabilne. Największą grupą są dorosłe kobiety (43,6 proc.), niemal jedną trzecią stanowią dzieci i młodzież (29,1 proc.), natomiast dorośli mężczyźni to 27,3 proc. ogółu uchodźców - opisuje "Gazeta Wyborcza".
Motywacje stojące za przeprowadzkami uchodźców mogą być różnorodne, jednak eksperci wskazują na rosnącą niechęć części polskiego społeczeństwa wobec migrantów zza wschodniej granicy. Sytuacji z pewnością nie ułatwiają działania dezinformacyjne, przekazy inspirowane z Moskwy oraz budzące skrajne emocje zdarzenia z udziałem obcokrajowców. Dopiero kolejne miesiące zweryfikują, czy obecna fala wyjazdów przybierze na sile i stanie się stałym zjawiskiem.