- W lutym 2026 roku urwał się kontakt z dr. Sylwestrem Gładysiem, wieloletnim wykładowcą Politechniki Warszawskiej.
- Na dzień przed swoim zniknięciem mężczyzna składał zeznania w CBA.
- Po naukowcu pozostała jedynie tajemnicza notatka w kalendarzu.
Dr Sylwester Gładyś zniknął w parku
Ślad po dr. Sylwestrze Gładysiu urwał się 24 lutego 2026 roku, krótko po tym, jak wszedł na teren warszawskiego Parku Młocińskiego. Po zgłoszeniu sprawy przez krewnych służby rozpoczęły akcję poszukiwawczą, koncentrując się między innymi na rejonie Wisły. Wykorzystanie specjalistycznego sprzętu, w tym łodzi oraz sonarów, nie przyniosło żadnego rezultatu i mężczyzny nie odnaleziono. Funkcjonariusze policji zakładają, że mogło dojść do nieszczęśliwego wypadku albo targnięcia się na własne życie, jednak rodzina zaginionego kategorycznie odrzuca te scenariusze.
Przesłuchanie w CBA i tajemnicza notatka Sylwestra Gładysia
Jak podaje Wirtualna Polska, na dzień przed zniknięciem naukowiec stawił się na przesłuchaniu w warszawskiej delegaturze CBA, gdzie pytano go o roszczenia do gruntów przy ulicy Pańskiej w stolicy. Po powrocie do mieszkania mężczyzna zanotował w swoim kalendarzu zastrzeżenie odnoszące się do pełnomocnictwa z 1999 roku o treści „Ja tego nie podpisywałem”.
Śledztwo obejmowało kwestię udziałów w prawach do stołecznych nieruchomości. Z informacji ujawnionych przez Wirtualną Polskę wynika, że roszczenia do tych działek były przekazywane kolejnym podmiotom, a w dokumentach przewijało się nazwisko Marka M., postaci powiązanej z głośnymi aferami reprywatyzacyjnymi.
Prokuratura komentuje zaginięcie wykładowcy Politechniki Warszawskiej
Śledczy z prokuratury przyznają, że wykładowca faktycznie składał zeznania w CBA, ale jednocześnie nie znajdują przesłanek łączących tę wizytę z jego późniejszym zniknięciem. Zdaniem organów ścigania nie ma także konieczności zlecania ekspertyzy grafologicznej podpisu widniejącego na kwestionowanym pełnomocnictwie.
Chociaż akcja poszukiwawcza trwa już od wielu miesięcy, losy naukowca wciąż pozostają nieznane. Najbliżsi mężczyzny w dalszym ciągu wykluczają wersję mówiącą o samobójstwie czy nieszczęśliwym wypadku.
Źródło: eska.pl, WP Wiadomości.