Krwawy dramat rozegrał się w środę, 7 października, w ostrołęckim Zespole Szkół Zawodowych nr 4 im. Adama Chętnika. To właśnie tam 19-letni Jakub Z., będący uczniem ostatniej klasy, nieoczekiwanie wyciągnął nóż i ruszył na innych. Jego ofiarą padło łącznie dziewięć osób, zarówno uczniów, jak i nauczycieli. Na terenie placówki interweniowali również pirotechnicy, którzy musieli zająć się plecakiem ze skonstruowanym chałupniczo ładunkiem wybuchowym, pozostawionym przez napastnika w klasie. Gdy z bagażu zaczął unosić się dym, ktoś wyrzucił go przez okno. Niebezpieczne znalezisko przetransportowano na poligon wojskowy.
- Dzisiaj odbywa się tam eksperyment procesowy z udziałem biegłego z zakresu materiałów wybuchowych, który ma wykazać, czy materiały, które znajdowały się w plecaku, mogły spowodować wybuch – powiedziała rzeczniczka mazowieckiej policji Katarzyna Kucharska podczas czwartkowej konferencji prasowej.
Sprawca ataku w szkole w Ostrołęce usłyszy zarzuty. Jakub Z. w rękach śledczych
W czwartkowe popołudnie, 8 października, Jakub Z. został przewieziony do siedziby Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce, która nadzoruje to głośne śledztwo. Z relacji korespondenta "Super Expressu" wynika, że 19-latek zachowywał milczenie i kroczył z uniesioną głową, gdy wprowadzano go do budynku. Nie odpowiadał na pytania zgromadzonych dziennikarzy, między innymi o to, dlaczego to zrobił.
Policyjny konwój składał się z kilku radiowozów. Mężczyzna miał na głowie kask ochronny, był ubrany w zielony dres, a na nogach miał klapki. Jego własne ubrania i rzeczy osobiste zostały zabezpieczone do badań laboratoryjnych.
Nie wiadomo jeszcze, jakie zarzuty usłyszy. Znaczenie dla ich ostatecznego kształtu mogą mieć wyniki działań związanych z zabezpieczonym wczoraj plecakiem. Na razie nie wiadomo również, czy Jakub Z. zdecyduje się złożyć wyjaśnienia.