Zleciła transport pacjentki w nieprzygotowanej karetce. 59-latka zmarła, lekarka stanie przed sądem

To była decyzja, która mogła kosztować życie 59-letniej pielęgniarki zmagającej się z COVID-19. W najtrudniejszym okresie pandemii lekarka Małgorzata G. wysłała pacjentkę do Warszawy w ambulansie bez odpowiedniego wyposażenia medycznego. Niestety, kobieta nie przeżyła tej podróży. Minęły ponad cztery lata od tego dramatycznego zdarzenia i medyczka wkrótce odpowie za swoje czyny przed sądem. Według śledczych właściwie przygotowany transport znacznie zwiększyłby szanse chorej na przeżycie.

Dwie osoby w kombinezonach ochronnych ratują pacjenta w karetce. O procesie lekarki przeczytasz na Eska Warszawa.
Autor: Getty Images WHO "wzywa do przejrzystości". Chiny ograniczyły dostęp do danych ws. COVID-19

Proces Małgorzaty G. ruszy 5 listopada w Sądzie Rejonowym w Kozienicach. Lekarce zarzuca się, że naraziła na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia zmarłą w czasie pandemii pielęgniarkę.

Tragiczne wydarzenia miały miejsce w kwietniu 2020 roku. Wówczas to 59-letnia pracownica kozienickiego szpitala została hospitalizowana z podejrzeniem COVID-19. Choć jej stan systematycznie się pogarszał i wystąpiła u niej ostra niewydolność oddechowa, infekcję koronawirusem potwierdził dopiero trzeci z rzędu test.

Lekarka Małgorzata G. wysłała nieprzygotowaną karetkę

Wobec krytycznego stanu 59-latki zdecydowano o jej przetransportowaniu do warszawskiego szpitala MSWiA. Wtedy właśnie, zdaniem śledczych, Małgorzata G. podjęła kluczową i błędną decyzję. Wyraziła zgodę, by ciężko chorą pacjentkę przewieziono pojazdem, który zupełnie nie nadawał się do ratowania życia w takich warunkach.

Prokuratura ustaliła, że chora miała olbrzymie trudności z oddychaniem już podczas opuszczania kozienickiej placówki. Co gorsza, ambulans użyty do tego zadania był całkowicie nieprzystosowany. Nie posiadał respiratorów, monitorów funkcji życiowych, sprzętu do EKG, aparatów do mierzenia ciśnienia czy pulsoksymetrów, niezbędnych do oceny poziomu tlenu we krwi.

Podróż trwająca niecałą godzinę okazała się dla kobiety tragiczna w skutkach. Kiedy dotarła do stołecznej lecznicy, znajdowała się w stanie agonalnym. Ratownicy przez godzinę walczyli o jej życie, jednak reanimacja nie przyniosła rezultatu.

Opinia biegłych pogrąża lekarkę. Grozi jej więzienie

O sprawie organy ścigania powiadomił wicedyrektor ds. medycznych szpitala w Warszawie. Zespoły ekspertów powołane do oceny sytuacji nie miały żadnych wątpliwości. Orzekły one, że samo leczenie wdalym szpitalu prowadzono właściwie, jednak to nieodpowiednia organizacja przewozu pacjentki przyczyniła się do tragicznego finału.

Małgorzata G. została oskarżona o to, że swoim działaniem naraziła pacjentkę na utratę życia. Grozi jej teraz do 5 lat pozbawienia wolności.

Sonda
Czy szczepiłeś się na COVID-19?
Krzysztof Jackowski mówi o wojnie i covidzie

ROLKI