Spis treści
Były ksiądz usłyszał poważne zarzuty
Mężczyznę w kajdankach na salę rozpraw wprowadzili funkcjonariusze. Były kapłan odpowiada za dwa potworne ataki na jedną osobę. Według aktu oskarżenia, 5 czerwca 2025 roku Mirosław M. uderzył ofiarę w głowę niebezpiecznym narzędziem. Kilka tygodni później doszło do kolejnego, tym razem fatalnego w skutkach ataku na 68-letniego Anatola C.
Prokuratorzy twierdzą, że 24 lipca 2025 roku w miejscowości Lasopol napastnik zadał znajomemu ciosy siekierą. Na głowie ofiary doliczono się aż sześciu ran. Następnie agresor miał oblać poszkodowanego łatwopalnym płynem i wzniecić ogień. 68-latek odniósł rozległe oparzenia, które stały się bezpośrednią przyczyną zgonu.
Dramatyczna relacja z miejsca morderstwa
Wśród osób zeznających znalazł się Marcin L. To on natknął się na płonące na asfalcie ciało. Zszokowany świadek natychmiast zareagował na to tragiczne wydarzenie.
− Zobaczyłem palącego się człowieka na ziemi. Zacząłem obsypywać go ziemią z pola obok − relacjonował. Jak zeznał, widział, że mężczyzna już nie żyje. Mimo tego próbował jeszcze ugasić płonące ciało.
− Wykonałem połączenie z numerem alarmowym. W końcu udało się przekazać informacje o rodzaju zdarzenia i miejscu zdarzenia − mówił przed sądem.
Mężczyzna pozostawał na miejscu, oczekując na przybycie policji i strażaków, starając się przytłumić pożar na zwłokach. W międzyczasie dzwonił do rodziny i mieszkających niedaleko ludzi, ponieważ czuł ogromny strach o własne życie po tym, co zobaczył. Widok był niezwykle przerażający.
− Pamiętam ciało człowieka leżące na środku jezdni, płomienie sięgały momentami 3 metrów − zeznał.
Jak przekazał świadek, ciało ofiary znajdowało się na plecaku, blokując jezdnię. Niedługo potem przyjechali strażacy ochotnicy i ratownicy, którzy zajęli się zabezpieczeniem terenu.
Tło konfliktu między duchownym a Anatolem C.
Zabity Anatol C. liczył 68 lat, a z Mirosławem M. znali się od ćwierćwiecza, od spotkania w warszawskim sanktuarium. Ich stosunki z biegiem lat stawały się napięte. Zgodnie z ustaleniami śledczych poszkodowany przepisał na księdza majątek rodzinny w zamian za dożywotnie lokum, wsparcie i utrzymanie. To właśnie te kwestie majątkowe stały się powodem poważnych nieporozumień.
Od czasu lipcowego ataku w 2025 roku były duszpasterz jest izolowany w areszcie śledczym. W Sądzie Okręgowym w Radomiu ciąży na nim zarzut usiłowania morderstwa oraz dokonania zabójstwa w okrutny sposób. Finał sprawy spoczywa w rękach sędziów.