Spis treści
Porzucił psa przywiązanego do pnia. Zwierzę nie miało dostępu do wody
Skandaliczna sytuacja miała miejsce w pierwszy piątek sierpnia na ulicy Ogrodniczej w mazowieckim Chotomowie. Funkcjonariusze z jabłonowskiego komisariatu dostali wezwanie do czarnego czworonoga z nałożonym kagańcem, uwiązanego przy drzewie. Pies był pozbawiony jakiegokolwiek schronienia przed morderczym upałem, nie zostawiono mu też nawet miski z jedzeniem czy piciem.
Policjanci błyskawicznie udali się pod wskazany adres. Informację o dramacie czworonoga przekazał zaniepokojony spacerowicz, który nie przeszedł obojętnie obok udręczonego zwierzaka. Ten szybki telefon na numer alarmowy prawdopodobnie uratował owczarkowi życie.
Właściciel psa usłyszał zarzuty. Surowy wyrok sądu
Wyjaśnianiem okoliczności zdarzenia natychmiast zajął się miejscowy dzielnicowy, co pozwoliło sprawnie zidentyfikować opiekuna skrzywdzonego owczarka. Podejrzany został niezwłocznie zatrzymany, po czym przedstawiono mu zarzuty dotyczące znęcania się nad zwierzętami.
Jak poinformowała opinię publiczną komisarz Agata Halicka z Komendy Powiatowej Policji w Legionowie, finał sprawy okazał się dla sprawcy dotkliwy. Sąd orzekł wobec niego karę ograniczenia wolności i całkowity zakaz posiadania czworonogów. Mężczyzna musi także wpłacić zasądzoną nawiązkę na rzecz organizacji prozwierzęcych i uiścić na ten cel dodatkową grzywnę.
Owczarek Wolt jest już bezpieczny w nowym domu
Dramatyczna historia uratowanego z opresji psa doczekała się pozytywnego epilogu. Wolt znalazł nowe, bezpieczne schronienie, gdzie otrzymuje miłość i właściwą opiekę. Służby mundurowe zapewniają, że obecnie zwierzę cieszy się dobrym zdrowiem i nic mu już nie grozi.
Całe to zajście uwidacznia kluczową rolę, jaką odgrywa wrażliwość otoczenia. Bez telefonu przypadkowej osoby do służb, udręka psa trwałaby znacznie dłużej, a w obliczu sierpniowych upałów, ekspozycja na pełne słońce najpewniej zakończyłaby się dla niego tragicznie.
Funkcjonariusze policji ponawiają apel i ostrzegają. Każde porzucenie zwierzęcia, skazanie go na brak dostępu do pokarmu i picia, to czyny, które podlegają surowym sankcjom karnym z ustawy o ochronie zwierząt. W przypadku uratowanego Wolta najbardziej liczy się jednak to, że na jego drodze stanął odpowiedni człowiek.