Groził, że odetnie mu głowę
Do makabrycznych wydarzeń doszło 23 lipca po godzinie 16 przy ulicy Masztowej na radomskim osiedlu Wacyn. Młoda para właśnie podjechała samochodem pod swoje miejsce zamieszkania. Okazało się, że przed domem czatował na nich 40-letni sąsiad.
Według informacji przekazanych wcześniej przez „Super Express”, między mężczyznami wywiązała się awantura. Agresor miał krzyczeć do sąsiada, że „obetnie mu głowę”. Chwilę później wyciągnął maczetę.
Najnowsze ustalenia prokuratury wskazują, że 40-latek wycelował ostrze prosto w głowę mężczyzny. Zaatakowanemu udało się jednak w ostatniej chwili zrobić unik. Niestety, uderzenie trafiło jego żonę.
Kobieta doznała drastycznych obrażeń ręki. Jak podawaliśmy w lipcu, cios maczetą niemal doprowadził do amputacji kończyny. Ranna została natychmiast przewieziona do szpitala, gdzie chirurdzy przez wiele godzin walczyli o uratowanie ręki. Operacja zakończyła się sukcesem – lekarzom udało się przywrócić krążenie w kończynie.
Sprawca ataku zbiegł z miejsca zdarzenia przed przybyciem patrolu policji, odjeżdżając swoim samochodem.
Zarzut usiłowania zabójstwa. 40-latka nadal nie ma
W prowadzonym dochodzeniu nastąpił istotny krok naprzód. Prokuratura Rejonowa Radom-Zachód zdecydowała się na zaoczne postawienie zarzutów ukrywającemu się 40-latkowi.
– Dotyczą one usiłowania zabójstwa jednej osoby oraz usiłowania spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu drugiej i jednocześnie spowodowania u tej drugiej osoby średniego uszczerbku na zdrowiu – przekazał PAP prok. Maciej Oleś, szef Prokuratury Rejonowej Radom-Zachód.
Decyzja śledczych opiera się w dużej mierze na zeznaniach ofiar, relacjach świadków zdarzenia oraz szczegółowej ekspertyzie lekarza medycyny sądowej dotyczącej obrażeń zaatakowanej kobiety.
Niestety, podejrzany wciąż nie został schwytany. Prokuratura złożyła wniosek do sądu o zastosowanie wobec niego tymczasowego aresztu na okres jednego miesiąca, licząc od momentu zatrzymania. Pozytywna decyzja sądu umożliwi wydanie za 40-latkiem listu gończego.
Początkowo funkcjonariusze zakładali, że napastnik uciekł do Niemiec, gdzie w przeszłości był zatrudniony. Obecnie policjanci sprawdzają także inne potencjalne miejsca jego ukrywania się. Jeśli potwierdzi się, że zbieg przebywa w innym państwie Unii Europejskiej, śledczy wystąpią o wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania.
Mężczyźnie grozi surowa kara. Za popełnione przestępstwa może spędzić w więzieniu od 10 lat do końca życia.