Klienci Biedronki terroryzowani przez ochroniarza? W ruch miała iść pałka i gaz

Od dłuższego czasu kupujący w brwinowskiej Biedronce podnosili alarm w związku z kontrowersyjnymi metodami pracy lokalnego ochroniarza. Według relacji świadków mężczyzna prowokował konflikty, a jego agresja dotknęła nawet starszą kobietę. Pojawiają się doniesienia o stosowaniu niebezpiecznych narzędzi, takich jak pałka teleskopowa czy gaz. Przedstawiciele sieci handlowej przyznali, że otrzymywali zgłoszenia w tej sprawie.

Sklep Biedronka w Brwinowie. Na miniaturze mężczyzna z zasłoniętą twarzą. O skargach na ochroniarza czytaj na Eska Warszawa.
Autor: Google; Facebook/ Facebook

Od wielu tygodni lokalne fora internetowe wrzały od doniesień na temat pracownika ochrony marketu Biedronka zlokalizowanego przy ulicy Armii Krajowej w Brwinowie. Gdy przed wejściem do dyskontu wybuchła kolejna głośna sprzeczka, okoliczni mieszkańcy błyskawicznie zaczęli dzielić się w sieci podobnymi doświadczeniami, sugerując, że takie incydenty to niestety chleb powszedni.

Jeżeli był to ten ciemnoskóry, niski i grubawy ochroniarz z Biedronki, to on nie pierwszy raz kogoś bije. Widziałem go już dwa razy w akcji – napisał jeden z internautów.

Sama starszą kobitkę musiałam przed nim bronić, gdyż ponoć babcia za chleb nie zapłaciła – relacjonowała jedna z mieszkanek.

Z kolei inni świadkowie zwracali uwagę na bezpardonowe sytuacje rozgrywające się bezpośrednio przy stanowiskach kasowych, gdzie dochodziło do niezwykle ostrych wymian zdań.

Wczoraj też jakiś ochroniarz z akcentem i awantura z panem o jakieś kwiatki przy kasie, mimo że kasjerka mówiła, że są zapłacone – czytamy w komentarzu.

Wśród internetowych relacji znalazł się również niepokojący wpis opisujący brutalne zdarzenie, podczas którego pewien mężczyzna został fizycznie zaatakowany na placu postojowym przed marketem.

Kiedyś pobił gościa, który zrobił zakupy w Netto i szedł z piwami w ręku przez parking przy Biedrze – napisała kolejna mieszkanka.

Ochroniarz w brwinowskiej Biedronce oskarżany o nadużywanie siły

O skali problemu redakcję „Super Expressu” powiadomił pan Damian, który uważnie śledził nastroje społeczne. Czytelnik wyraźnie zaznaczył, że na lokalnych portalach społecznościowych znajduje się znacznie więcej opisów skandalicznego zachowania rzekomo agresywnego pracownika dyskontu.

Ten ochroniarz bardzo nadużywa siły fizycznej wobec klientów, w sposób dosyć nieproporcjonalny – mówi Damian. Jak dodaje, mężczyzna miał podczas pracy korzystać ze środków przymusu bezpośredniego. – Miotacz gazu, pałki typu baton – wylicza.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że wrogość ze strony strażnika nie dotykała wyłącznie rzekomych złodziei. Mężczyzna miał tracić panowanie nad sobą także w zupełnie prozaicznych momentach, chociażby wtedy, gdy system odrzucał transakcję przy kasie, a zdziwiony konsument po prostu próbował uregulować należność za swoje zakupy.

Policja w Brwinowie nie miała zgłoszeń dotyczących ochroniarza

Chociaż w internecie aż roiło się od mrożących krew w żyłach relacji i narzekań mieszkańców, to jednak cała afera nie doczekała się formalnego zgłoszenia organom ścigania.

Policja nie prowadzi działań w tej sprawie. Nie dostaliśmy żadnych oficjalnych zgłoszeń – mówi podkom. Monika Orlik z Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie.

Biedronka zrywa współpracę po licznych skargach

Zupełnie inaczej sytuacja wyglądała z perspektywy samego dyskontu, ponieważ kierownictwo sieci handlowej doskonale zdawało sobie sprawę z narastającego problemu i otrzymywało sygnały o niewłaściwych metodach pracy swojego podwykonawcy.

Większość skarg pochodziła od osób przyłapanych na kradzieży, jednak działania ochroniarza były wówczas nieproporcjonalne do sytuacji. Poprosiliśmy firmę zewnętrzną, która go zatrudniała, żeby nie pracował już w tym sklepie – przekazała Justyna Dobaj, specjalistka ds. komunikacji korporacyjnej w sieci Biedronka.

Począwszy od pierwszego dnia października kontrowersyjny strażnik przestał pojawiać się w markecie przy ulicy Armii Krajowej. Przedstawiciele firmy nie dysponują żadnymi informacjami na temat jego dalszych losów, a także nie wiedzą, czy kontynuuje on karierę w branży ochroniarskiej w zupełnie innej lokalizacji.

Szok w centrum Warszawy

ROLKI