- 55-latek wszedł do szkoły i zapowiedział wybuch.
- Policjanci z psem przeszukali budynek, ale bomby nie znaleźli.
- Mężczyzna trafił do aresztu na trzy miesiące. Grozi mu 8 lat więzienia.
Mówił o bombie w szkole
Do zdarzenia doszło na początku września na Wilanowie. 55-latek wszedł do jednej ze szkół i przekazał pracownikom, że w placówce jest ładunek wybuchowy. Ostrzegł ich, że może dojść do eksplozji o wskazanej przez niego godzinie. Mężczyzna po chwili opuścił szkołę. Pracownicy powiadomili służby, a na miejsce szybko przyjechali policjanci.
Pies sprawdził szkołę i okolice
Funkcjonariusze rozpoczęli dokładne sprawdzanie budynku. Przeszukano również teren znajdujący się w pobliżu szkoły. W działaniach uczestniczył pies służbowy specjalnie wyszkolony do wykrywania materiałów wybuchowych. Po sprawdzeniu placówki okazało się, że alarm był fałszywy. Policjanci nie znaleźli ani bomby, ani innych przedmiotów czy substancji, które mogłyby stanowić zagrożenie. Teren został zabezpieczony i uznany za bezpieczny.
Policjanci szybko ustalili, kto wszczął alarm
Po zakończeniu działań związanych z zagrożeniem policjanci zajęli się ustaleniem autora zgłoszenia. Przeanalizowali zabezpieczone nagrania, zebrali informacje i przesłuchali świadków. Ich ustalenia doprowadziły do 55-latka. Podczas dalszych czynności okazało się też, że mężczyzna figuruje jako osoba poszukiwana. Został zatrzymany. Zebrany materiał dowodowy pozwolił przedstawić mu zarzut wywołania fałszywego alarmu z art. 224a § 1 Kodeksu karnego.
Sąd zdecydował o areszcie
Policjanci skierowali do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie mężczyzny. Poparła go Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ursynów. Sąd zdecydował o zastosowaniu wobec 55-latka aresztu na trzy miesiące. Za wywołanie fałszywego alarmu, który prowadzi do uruchomienia służb i działań związanych ze sprawdzeniem zagrożenia dla życia, zdrowia wielu osób lub mienia, grozi kara nawet 8 lat pozbawienia wolności.