Kradziona toyota odnaleziona pod Warszawą w częściach. Policja zatrzymała sprawców

Skradziona w Warszawie toyota błyskawicznie trafiła do dziupli samochodowej. Gdy na posesji w Kobyłce trwał demontaż auta, teren obserwowali funkcjonariusze. Zatrzymano dwóch mężczyzn w momencie, gdy jeden z nich próbował uciec fiatem załadowanym kradzionymi elementami.

Funkcjonariusze wydziału kryminalnego z Wołomina pojawili się 6 października przed budynkiem w Kobyłce. Mieli informacje o tym, że w tamtejszym garażu funkcjonuje dziupla samochodowa, w której demontuje się kradzione auta. Zdecydowali się na prowadzenie obserwacji. Ich cierpliwość szybko została nagrodzona, ponieważ dostrzegli dwóch znajomych z przeszłości mężczyzn, znanych wcześniej z przestępstw samochodowych, którzy wynosili z budynku różnego rodzaju elementy.

Zatrzymanie na gorącym uczynku. Policja przerwała ucieczkę

Gdy jeden z podejrzewanych próbował wyjechać z posesji zaparkowanym tam fiatem, funkcjonariusze natychmiast przystąpili do działania. Skutecznie zablokowali mu drogę ucieczki, a zaraz potem weszli do wnętrza garażu. Tam odnaleźli jego wspólnika zajętego rozbieraniem toyoty.

W pomieszczeniu policjanci odkryli Toyotę. Po sprawdzeniu pojazdu okazało się, że został on skradziony tego samego dnia na terenie Warszawy. Samochód był częściowo zdemontowany

Takie informacje przekazała asp. szt. Aneta Nasiłowska z Komendy Powiatowej Policji w Wołominie. Mundurowi przeszukali też zatrzymanego fiata. Okazało się, że był załadowany wymontowanymi z japońskiego auta częściami.

Dwaj mieszkańcy Kobyłki z zarzutami. Trafią pod dozór

Mężczyźni w wieku 43 i 44 lat zostali zatrzymani i usłyszeli zarzuty dotyczące paserstwa. Decyzją prokuratury obaj zostali objęci policyjnym dozorem. Odnalezione przez mundurowych pojazdy przetransportowano na wyznaczony parking policyjny. Kodeks karny za popełnione przestępstwo paserstwa przewiduje dla zatrzymanych karę pozbawienia wolności w wymiarze od trzech miesięcy do nawet pięciu lat.

ROLKI