- Maszynista został przesłuchany po poprawie stanu zdrowia.
- Ciężarówka nadjechała od strony DK12 i wjechała pod pociąg.
- Kierowca ciężarówki nadal nie może zostać przesłuchany.
Maszynista zeznał, co widział przed zderzeniem w Sokolnikach Suchych
Prokurator Aneta Góźdź z Prokuratury Okręgowej w Radomiu poinformowała w rozmowie z Radiem ESKA, że stan zdrowia maszynisty wcześniej nie pozwalał na przesłuchanie. Teraz śledczy mogli już poznać jego relację. Mężczyzna powiedział, że obserwował tor jazdy prowadzonego przez siebie pociągu. W pewnym momencie zauważył ciężarówkę nadjeżdżającą od strony drogi krajowej nr 12. Z jego relacji wynika, że ciężarówka poruszała się ze stałą prędkością, a następnie wjechała na przejazd kolejowo-drogowy praktycznie wprost pod czoło nadjeżdżającego pociągu. To kolejna ważna informacja w śledztwie dotyczącym katastrofy w Sokolnikach Suchych.
Kierowca ciężarówki dalej w stanie ciężkim
Śledczy nadal nie poznali wersji wydarzeń kierowcy ciężarówki. Mężczyzna został ciężko ranny w zderzeniu i jego stan wciąż nie pozwala na przeprowadzenie z nim czynności. - Jeśli chodzi o kierującego ciężarówką, to nadal jego stan jest określany jako ciężki i nie ma zgody na wykonanie czynności z jego udziałem - przekazała prok. Aneta Góźdź. Na razie więc kluczowym źródłem informacji pozostają m.in. zeznania maszynisty i materiały z miejsca katastrofy.
Pociągi wróciły na oba tory
W międzyczasie PKP PLK zakończyły naprawy infrastruktury uszkodzonej podczas zderzenia. Ruch na obu torach w Sokolnikach Suchych został przywrócony, a pociągi mogą ponownie jeździć z rozkładową prędkością 120 km/h. Skutki katastrofy były jednak odczuwalne jeszcze przez kilka dni. PKP PLK oszacowały straty w infrastrukturze na około 3 mln zł netto. Od 9 do 15 września do godz. 12 opóźnione zostały 274 pociągi, a część kursów odwołano.
Katastrofa pod Przysuchą
Do tragedii doszło 9 września w Sokolnikach Suchych. Pociąg InterCity relacji Lublin–Szczecin zderzył się na przejeździe kolejowo-drogowym z ciężarówką. Jedna pasażerka zginęła, a 10 osób zostało rannych i trafiło do szpitali. Wśród poszkodowanych był maszynista pociągu. Po katastrofie maszyniści zorganizowali protest. 11 września pociągi zwalniały przed przejazdami kolejowo-drogowymi do 20 km/h, zwracając uwagę na problem bezpieczeństwa.
Rząd pracuje nad ostrzejszymi karami
Katastrofa stała się także impulsem do zmian w przepisach. Rząd zajął się propozycjami zaostrzenia kar za niebezpieczne zachowania na przejazdach kolejowych. Jedna z planowanych zmian zakłada, że kierowca, który wjedzie na przejazd podczas opuszczania lub podnoszenia rogatek albo przy czerwonym świetle, będzie mógł stracić prawo jazdy na trzy miesiące.
Źródło: Radio ESKA, PAP