Miliony pójdą na naprawę po katastrofie kolejowej. Zniszczone tory, sieć i słupy

2026-09-10 17:01

Katastrofa kolejowa w Sokolnikach Suchych zostawiła po sobie nie tylko rozbite wagony i lokomotywę. Poważnie ucierpiała także kolejowa infrastruktura. PKP PLK szacują, że przywrócenie jej do sprawności będzie kosztować około 3 mln zł. Do wymiany są setki metrów torów, ponad kilometr sieci trakcyjnej i pięć słupów.

Miliony złotych strat po wypadku pociągu pod Przysuchą

W czwartkowe popołudnie sfinalizowano operację podnoszenia wykolejonej lokomotywy. Wykorzystano do tego dwa ciężkie dźwigi. Anna Znajewska-Pawluk z PKP PLK poinformowała Polską Agencję Prasową, że po zabraniu elektrowozu ekipy techniczne przystąpiły do zabezpieczania pierwszego z wagonów.

Służbom udało się przetransportować jeden wagon na pobliską stację w Wolanowie. Spośród sześciu uszkodzonych pojazdów, cztery nadal oczekują na usunięcie z okolic przejazdu kolejowego.

Uszkodzone tory, sieć trakcyjna i słupy do wymiany

Zniszczenia po wypadku okazały się bardzo rozległe. Spółka zarządzająca infrastrukturą przewiduje, że koszty naprawy zamkną się w kwocie 3 mln zł.

- Do naprawy jest tor, podkłady i sieć trakcyjna. Ponad kilometr sieci trakcyjnej musimy wymienić, ponad 400 m torowiska i pięć słupów sieci trakcyjnej - wyliczała przedstawicielka PKP PLK.

Służby techniczne robią wszystko, by ruch na tej trasie został przywrócony jak najszybciej. Harmonogram robót zależy jednak od warunków atmosferycznych i tempa usuwania kolejnych przeszkód.

Ruch pociągów ma zostać wkrótce wznowiony

Plan zakłada, że w piątek późnym wieczorem uda się udrożnić pierwszy tor, o ile pogoda nie utrudni prowadzonych działań. Pozwoli to na częściowe przywrócenie kursowania składów w tym rejonie. Naprawa drugiego toru zajmie ekipom znacznie więcej czasu.

Tragiczne zderzenie pociągu z ciężarówką w Sokolnikach Suchych

Do dramatycznego wypadku doszło w środę przed południem na przejeździe w miejscowości Sokolniki Suche. Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierujący pojazdem ciężarowym zignorował czerwone światło na sygnalizatorze. Doszło do uderzenia w bok składu InterCity, który pokonywał trasę z Lublina do Szczecina. Wykolejeniu uległa lokomotywa oraz dwa wagony pasażerskie, a w pociągu przebywało łącznie 114 osób, w tym trzyosobowa obsługa.

Pomocy medycznej w szpitalach wymagało 10 poszkodowanych w wieku od 27 do 71 lat, wśród których było siedem kobiet. Dwie osoby po konsultacji medycznej wróciły do domów, natomiast osiem pozostało pod opieką lekarzy w placówkach w Radomiu, Kielcach i Opocznie. Stan zdrowia kierowcy ciężarówki i maszynisty określono jako ciężki. W wyniku zderzenia życie straciła 39-letnia mieszkanka Lubelszczyzny.

Rząd planuje zaostrzenie kar dla kierowców łamiących przepisy

Wypadek wywołał dyskusję na temat bezpieczeństwa na przejazdach kolejowych. Donald Tusk zaapelował o natychmiastowe zaostrzenie sankcji dla nieodpowiedzialnych kierowców. Minister Dariusz Klimczak zadeklarował z kolei przygotowanie odpowiednich projektów ustaw. Osoby stwarzające bezpośrednie zagrożenie lub doprowadzające do katastrofy będą mogły stracić uprawnienia do kierowania na ponad trzy lata.

Na piątek zapowiedziano także akcję protestacyjną maszynistów w całej Polsce. Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych poinformował, że pociągi będą zwalniać przed przejazdami do prędkości 20 km/h. Taka forma sprzeciwu może spowodować poważne opóźnienia w ruchu pasażerskim i towarowym na wielu liniach kolejowych.

Podlaskie. Katastrofa kolejowa w Koszarówce. Pociąg zderzył się z cysterną przewożącą mleko