Gigantyczna operacja po katastrofie kolejowej. "To najtrudniejszy etap"

2026-09-10 15:42

Gigantyczna akcja służb w Sokolnikach Suchych trwa. Lokomotywa, która po zderzeniu z ciężarówką obróciła się o 180 stopni i wypadła z toru, została podniesiona i ustawiona z powrotem na torowisku. To był jeden z najtrudniejszych etapów całej operacji. Teraz policjanci będą mogli wejść do środka, przeprowadzić oględziny i zabezpieczyć rzeczy należące do pasażerów.

  • Pociąg uderzył w ciężarówkę z prędkością 117 km/h.
  • Lokomotywa wróciła na tor.
  • Trwa rekonstrukcja katastrofy.
Wjechał autem pod pociąg

Lokomotywa znów stoi na torach

Przed południem rozpoczęła się operacja podnoszenia lokomotywy. Zanim ciężki sprzęt mógł ruszyć, inżynierowie musieli odpowiednio zabezpieczyć dźwigi. Na miejsce trafiły potężne obciążniki, a następnie w ruch poszły liny i łańcuchy. To zadanie wymagało ogromnej precyzji. Lokomotywa po uderzeniu w ciężarówkę obróciła się o 180 stopni i znalazła się poza właściwym położeniem.

Najtrudniejszy etap udało się jednak zakończyć powodzeniem. Maszyna została podniesiona i wprowadzona na tor.

- To wszystko musi być bardzo precyzyjną, prawie zegarmistrzowską precyzją - mówił Radiu ESKA Włodzimierz Kiełczyński, dyrektor biura bezpieczeństwa spółki PKP PLK.

Policjanci zajrzą do środka 

Po ustawieniu lokomotywy na torach służby mogą przejść do kolejnych etapów.

- Po podniesieniu tego pojazdu wejdziemy do środka, wykonamy oględziny, zabierzemy bagaże, które tam z pewnością są, przedmioty osobiste - zapowiedziała naszej reporterce podinspektor Katarzyna Kucharska, rzeczniczka mazowieckiej policji.

Równolegle ekipy techniczne zajmują się torowiskiem. Wymieniane są uszkodzone podkłady i szyny.

Pierwszy tor ma być przejezdny już jutro

PKP PLK zapowiada, że naprawa pierwszego toru powinna zakończyć się jutro po południu, ewentualnie późnym wieczorem. Wtedy możliwe będzie wznowienie ruchu pociągów po tym torze. Z drugim torem sytuacja wygląda gorzej. Według zapowiedzi prace powinny potrwać do poniedziałku późnym wieczorem, a w razie potrzeby do wtorkowego poranka.

Wypadek mógł wyglądać inaczej, niż początkowo sądzono

W trakcie prac pojawiły się także nowe ustalenia dotyczące samego momentu katastrofy. Wcześniej pojawiały się informacje, że ciężarówka uderzyła w bok pierwszego wagonu. Z odczytanego monitoringu wynika jednak inny scenariusz.

Jak przekazał dyrektor biura PKP PLK, ciężarówka wjechała na przejazd od strony drogi nr 12, a następnie znalazła się bezpośrednio na torowisku przed nadjeżdżającym pociągiem. Nadal nie ustalono, z której strony dokładnie nadjeżdżała ciężarówka. Według obecnej hipotezy to właśnie wtedy doszło do zderzenia.

Pociąg jechał 117 km/h

Z odczytu GPS wynika, że pociąg poruszał się z prędkością około 117 km/h. Nie ma jeszcze odczytu z czarnej skrzynki. Na miejscu przeprowadzono także wizję lokalną o tej samej porze, o której wydarzyła się katastrofa. Sprawdzano między innymi widoczność czerwonych świateł sygnalizatora na przejeździe. Według przedstawionego podczas rozmowy scenariusza ciężarówka mogła wjechać na torowisko bezpośrednio przed lokomotywę. Siła zderzenia mogła doprowadzić do odczepienia lokomotywy od reszty składu, jej obrotu o 180 stopni i przewrócenia na pierwszy wagon. To jednak wciąż hipotetyczny przebieg wydarzeń, a śledczy nadal zbierają dowody.

Przed służbami kolejne trudne godziny

Po lokomotywie przyjdzie czas na kolejne wagony. Szczególnie problematyczny jest trzeci z nich, który pozostaje mocno przechylony. Jak podkreśla przedstawiciel PKP PLK, długie wagony pasażerskie są bardziej niestabilne i wymagają szczególnej ostrożności podczas ustawiania ich na torach.

Państwowa Komisja Badania Wypadków Kolejowych przejmuje prowadzenie postępowania dotyczącego katastrofy. Komisja ma ustawowo do 12 miesięcy na przygotowanie pełnych ustaleń, choć projekt raportu może pojawić się wcześniej.

Źródło: Radio ESKA