Spis treści
Od 10 października bliscy Roksany Jurczyszyn pozostają w niewiedzy na temat losu swojej 13-letniej córki. Nastolatka tamtego wieczoru przebywała ze znajomymi na bulwarach w stolicy, a jej ostatni ślad urywał się na moście Świętokrzyskim. Początkowo zaangażowany przez rodzinę detektyw Kamil Sobkiewicz przypuszczał, że dziewczynka prawdopodobnie nie zeszła z mostu sama, co sugerowało najgorszy z możliwych scenariuszy. Obecnie sytuacja w śledztwie uległa zmianie.
Roksana Jurczyszyn w Wiśle? Brak śladów
W ubiegłych dniach rzekę poddano szczegółowym badaniom z wykorzystaniem zaawansowanych technologicznie urządzeń. Do zespołu poszukiwawczego dołączyli wykwalifikowani specjaliści oraz nurek z dużym doświadczeniem zawodowym. Wykorzystano również sonar, co umożliwiło eksplorację głębokich i trudnodostępnych partii wody.
Z naszych informacji wynika, że skontrolowano wszystkie miejsca, gdzie ewentualnie mogłoby utknąć ciało 13-latki. Istotnym czynnikiem był tu niezwykle niski stan wody w Wiśle. Eksperci biorący udział w akcji oceniają, że w przypadku utonięcia Roksany, jej zwłoki nie odpłynęłyby zbyt daleko, lecz zatrzymałyby się na jednej z podwodnych barier.
Jednak poszukiwania nie przyniosły żadnego rezultatu. Z tego powodu ekipa detektywistyczna odrzuciła przypuszczenie, że nastolatka mogła rzucić się z mostu do rzeki.
Odejście od tej hipotezy nie oznacza wstrzymania działań, a wręcz przeciwnie. Według informacji „Super Expressu”, pracownicy Sobkiewicza koncentrują się teraz na dwóch odmiennych wątkach. Ze względu na dobro sprawy, detektyw powstrzymuje się od podawania szczegółów, jednak zaznacza, że oba tropy wymagają wnikliwej analizy.
Dajemy z siebie wszystko, aby dowiedzieć się, co się stało z Roksaną – mówi nam Kamil Sobkiewicz.
W akcję angażuje się coraz większa liczba ochotników i specjalistów. Zespół poszukiwawczy działa praktycznie bez przerw. Sam detektyw przyznaje, że członkowie ekipy niejednokrotnie śpią jedynie po trzy godziny na dobę.
Do tego zaginięcia nie wolno podchodzić rutynowo – podkreśla.
Policja bada wszystkie warianty zaginięcia
Odmienną strategię przyjmuje jednak policja, która nie odrzuca żadnej wersji wydarzeń dotyczących zniknięcia 13-letniej dziewczynki. Mundurowi wciąż prowadzą czynności na Wiśle. Ich działania operacyjne obejmują zarówno obszary wodne, jak i lądowe lokalizacje, które mogą okazać się kluczowe w tej sprawie.
– Sprawdzamy wszystkie pojawiające się nowe sygnały. W tej chwili jednak nie mogę wykluczyć żadnej hipotezy związanej z miejscem pobytu dziewczyny – mówi „Super Expressowi” asp. Małgorzata Gębczyńska, oficer prasowa Komendy Rejonowej Policji Warszawa III.
Dodatkowo organy ścigania weryfikują informacje publikowane w prasie, a związane z postępami prac prywatnego detektywa. Jak dotąd, oficjalne komunikaty nie potwierdzają żadnego przełomu w śledztwie.
Mężczyzna podający się za nastolatkę. Niepokojące kontakty z młodzieżą
W sprawie znów pojawia się postać 22-letniego mężczyzny, opisywanego jako transwestyta, który miał udawać 12-latkę i nawiązywać znajomości z rówieśniczkami Roksany. Wątek ten był już wcześniej badany przez agencję Sobkiewicza.
Teraz jednak na jaw wyszły nowe, bardzo niepokojące fakty, o których poinformował nas prywatny detektyw.
Ta osoba rozpijała nieletnich – mówi Kamil Sobkiewicz.
Z doniesień ekipy detektywistycznej wynika, że w czasie, gdy trwaly poszukiwania na rzece, wspomniany 22-latek rzekomo przebywał w okolicach Złotych Tarasów w towarzystwie innych małoletnich osób. Według tych samych ustaleń, również i podczas tego spotkania miał pojawić się alkohol.
Służby policyjne przyznają, że wątek 22-letniego mężczyzny jest im doskonale znany i stanowi jeden z elementów prowadzonego postępowania. Jednakże, jak poinformowała nas asp. Małgorzata Gębczyńska, obecnie nie ma żadnych nowych dowodów w tym konkretnym aspekcie sprawy.
Nie jest jasne, czy mężczyzna ten ma jakikolwiek bezpośredni związek z tajemniczym zaginięciem Roksany. Sam fakt jego kontaktów z nieletnimi nie jest jeszcze dowodem na jego zaangażowanie w zniknięcie 13-latki. Mimo to, detektyw stanowczo twierdzi, że nie można bagatelizować tego śladu.
Rozpacz rodziny Roksany Jurczyszyn
Czas ucieka, a rodzice zaginionej Roksany nadal żyją w dramatycznej niewiedzy na temat losów swojego dziecka. Z nieoficjalnych informacji zebranych przez dziennikarzy „Super Expressu” wynika, że przedłużający się brak jakichkolwiek wieści jest dla rodziny wyniszczający. Szczególnie w złej kondycji psychicznej znajduje się matka 13-latki, dla której każda doba bez informacji o córce jest niewyobrażalnym dramatem.
Mimo iż od zaginięcia minęły ponad dwa tygodnie, najważniejsze pytanie wciąż pozostaje bez odpowiedzi: co stało się z Roksaną? Jej rodzina nie traci nadziei na powrót córki, a osoby zaangażowane w akcję poszukiwawczą deklarują, że będą kontynuować swoje wysiłki aż do skutku.