Zabójstwo ratownika medycznego. Finał procesu w Siedlcach. Oskarżony: "Nie pamiętam"

2026-09-24 13:19

Proces po śmierci ratownika medycznego Cezarego L. zbliża się do końca. W czwartek, 24 września, przed sądem w Siedlcach padły żądania dotyczące kary dla Adama Cz. Prokurator chce, by oskarżony resztę życia spędził za kratami. Sam Adam Cz. nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów i utrzymuje, że nie pamięta tragicznego ataku. Wyrok zapadnie na początku października.

  • Prokurator zażądał dożywocia za zabójstwo Cezarego L. i 25 lat więzienia za atak na drugiego ratownika.
  • Adam Cz. nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów i twierdzi, że nie pamięta tego, co wydarzyło się 25 stycznia.
  • Sąd ma ogłosić wyrok 5 października.

Przyjechali, żeby mu pomóc. Cezary L. nie wrócił już do domu

Dramat rozegrał się 25 stycznia 2025 r. przy ul. Sobieskiego w Siedlcach. Adam Cz. był pod wpływem alkoholu, przewrócił się i doznał urazu głowy. Potrzebował pomocy medycznej, dlatego na miejsce przyjechała karetka. Ratownicy zamierzali zabrać mężczyznę do szpitala. Według ustaleń śledczych w pewnym momencie Adam Cz. sięgnął jednak po dwa noże i zaatakował ludzi, którzy przyjechali mu pomóc.

Cezary L. został ugodzony w klatkę piersiową. Obrażenia 64-letniego ratownika były bardzo poważne. Medycy przez około pół godziny walczyli o jego życie, a następnie przewieźli go do szpitala. Nie udało się go uratować. Przyczyną śmierci był rozległy uraz serca. Drugi z ratowników również znalazł się w niebezpieczeństwie. Adam Cz. zranił go w rękę i próbował zadawać kolejne ciosy. Medyk bronił się, zasłaniając ręką. Napastnika ostatecznie obezwładnił jeden z mieszkańców.

Prokurator żąda najsurowszej kary

W czwartek, 24 września, proces wszedł w decydującą fazę. Prokurator Prokuratury Rejonowej Kamil Żmudziński wygłosił mowę końcową i przedstawił swoje żądania. Za zabójstwo Cezarego L. chce dla Adama Cz. dożywotniego pozbawienia wolności. Za usiłowanie zabójstwa drugiego ratownika zażądał 25 lat więzienia. Po połączeniu obu kar oskarżony miałby zostać skazany na dożywocie. Prokurator wniósł również o zasądzenie 50 tys. zł na rzecz ratownika, który został ranny, ale przeżył atak.

150 tys. zł od oskarżonego. Żona ratownika nie chce tych pieniędzy dla siebie

Podczas finału procesu przedstawiono również żądanie żony Cezarego L. Za pośrednictwem swojego pełnomocnika domaga się ona od oskarżonego 150 tys. zł. Pieniądze nie miałyby jednak trafić do niej. Żona zmarłego chce, aby zostały przekazane na cel charytatywny, jednemu z domów dziecka w powiecie bialskim. Cezary L. pracował jako ratownik w Stacji Pogotowia Ratunkowego w Białej Podlaskiej. 25 stycznia pojechał do Siedlec wykonywać swoją pracę i ratować pacjenta. Z tej interwencji już nie wrócił.

Adam Cz. przed sądem: nie pamiętam

Oskarżony konsekwentnie nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Także podczas czwartkowej rozprawy nie zmienił swojego stanowiska. Twierdzi, że nie pamięta przebiegu wydarzeń i nie komentował szerzej sprawy. W toku postępowania mówił wcześniej, że po alkoholu „urwał mu się film”. Z akt sprawy wynika, że miał ponad 2,5 promila alkoholu. Biegli psychiatrzy uznali jednak, że w chwili czynu był poczytalny i może odpowiadać przed sądem.

Obrona poprosiła o wymierzenie oskarżonemu łagodniejszej kary. Na ostateczne rozstrzygnięcie trzeba jeszcze poczekać. Ogłoszenie wyroku w sprawie Adama Cz. zaplanowano na 5 października.

Pokój Zbrodni - atak na ratownika