Pochodzący z miejscowości Burzec w województwie lubelskim 40-letni Andrzej K. został osadzony w zakładzie karnym w Siedlcach za znęcanie się nad najbliższymi. Mężczyzna spędził za kratami zaledwie jedną dobę. Zginął już następnego dnia, uduszony przez 42-letniego współwięźnia Sławomira R., mieszkańca mazowieckiego Stanisławowa. Dramat rozegrał się w sierpniowy wieczór 2024 roku w czteroosobowej celi, gdzie nowy osadzony od samego początku prowokował pozostałych więźniów.
Czytaj też: Poszukiwany listem gończym uciekł ze szpitala. Padły strzały, mężczyzna nie żyje
U mężczyzny pojawiły się objawy choroby alkoholowej oraz halucynacje. Osadzony opowiadał współwięźniom, że za oknem widzi straszydło, a z jego pryczy cieknie woda. W pewnym momencie między nim a Sławomirem wywiązała się ostra kłótnia. Podczas awantury Andrzej złapał metalowy stołek i uderzył nim Sławomira, po czym spróbował zadać kolejny cios, który okazał się jednak niecelny.
– Powaliłem awanturnika na podłogę i trzymałem go, co sił żeby się uspokoił – opowiadał w sądzie Sławomir R. (42 l.). - Ściskałem go coraz mocniej, a ten rzucał się i krzyczał coraz bardziej.
Napastnik przygniótł kolanami szyję oraz klatkę piersiową współwięźnia, który po krótkim czasie znieruchomiał. Na miejsce natychmiast wezwano lekarzy, ale mimo długiej reanimacji życia agresywnego 40-latka nie udało się uratować i zmarł on na miejscu. Za zabójstwo Andrzeja K. siedlecki Sąd Okręgowy wymierzył Sławomirowi R. karę ośmiu lat pozbawienia wolności. W uzasadnieniu wyroku sędzia podkreślił, że na taką decyzję wpłynęło szereg okoliczności łagodzących, w tym przede wszystkim fakt, że zmarły sam sprowokował całe zajście.
Czytaj też: Zaginięcie 13-letniej Roksany. Prokuratura komentuje sprawę wyłowionego ciała
Adwokaci reprezentujący Sławomira R. postanowili odwołać się od tego orzeczenia do Sądu Apelacyjnego w Lublinie. Tamtejszy wymiar sprawiedliwości zdecydował o zmianie kwalifikacji prawnej czynu z zabójstwa na pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Korzystna dla oskarżonego decyzja lubelskiego Sądu Apelacyjnego sprawiła, że ostateczny wymiar kary dla sprawcy zmniejszono do czterech lat więzienia.