- Prokurator, który po pracy wybrał się do lokalu, zareagował na agresję wobec kobiety i innego klienta.
- Napastnicy rzucili się na niego, brutalnie go pobili i kopali po głowie.
- Mężczyźni zostali zatrzymani i usłyszeli zarzuty; śledczy wnioskują o areszt.
Zaczęło się od awantury w lokalu
Według śledczych 27-letni Konstanty B. i 32-letni Ernest G. zachowywali się agresywnie wobec innych klientów jednego z radomskich lokali. Mieli zaczepiać gości i prowokować bójkę. W pewnym momencie młodszy z mężczyzn miał uderzyć pięścią jednego z klientów, a następnie zaatakować kobietę. Na sytuację zareagował obecny w lokalu prokurator, który tego dnia nie pełnił służby. Chciał uspokoić agresorów i stanął w obronie zaatakowanych osób.
Powalili go na ziemię i kopali po głowie
Interwencja nie zakończyła awantury. Jak ustaliła prokuratura, najpierw 32-latek zaatakował prokuratora, a chwilę później dołączył do niego drugi napastnik. Mężczyźni bili go pięściami po głowie i tułowiu. Kiedy upadł na podłogę, nadal go kopali, także w głowę. Mimo reakcji innych gości lokalu agresorzy nie przerywali ataku. Pobity prokurator trafił do szpitala z obrażeniami głowy.
Jeden przyznał się do winy
Obaj podejrzani zostali zatrzymani krótko po zdarzeniu. W chwili zatrzymania byli pijani. 32-letni Ernest G. przyznał się do udziału w pobiciu. Tłumaczył, że był pod wpływem alkoholu i nie pamięta całego zajścia. 27-letni Konstanty B. nie przyznał się do zarzutów i odmówił składania wyjaśnień. Twierdził, że nic nie pamięta.
Śledczy zarzucili mu również uderzenie kobiety i jednego z mężczyzn oraz próbę wprowadzenia policjantów w błąd. Podczas legitymowania miał podać dane innej osoby.
Prokuratura chce aresztu
Po przedstawieniu zarzutów prokurator skierował do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie obu podejrzanych na trzy miesiące.
Mężczyźni odpowiedzą za pobicie, a ich zachowanie zostało zakwalifikowane jako chuligańskie, co może wpłynąć na wysokość kary. Ponieważ prokurator interweniował w obronie innych osób i porządku publicznego, przepisy zapewniają mu w takiej sytuacji ochronę prawną podobną do tej, z której korzystają funkcjonariusze publiczni. Za zarzucane przestępstwa obu mieszkańcom Radomia grozi do 10 lat pozbawienia wolności.