Znaleźli martwego pacjenta? „Trzeba zrobić tak, żeby syfu nie było”. Skandal wokół prosektorium Szpitala Południowego

2026-07-14 11:18

Ciąg dalszy afery wokół Szpitala Południowego w Warszawie. Po ujawnieniu przez portal Zero.pl nagrań z prosektorium, na których padają szokujące słowa: „To jest trochę syf. Trzeba zrobić tak, żeby syfu nie było”, zareagowała Naczelna Izba Lekarska. Wszczęto czynności wobec patomorfologa uczestniczącego w sekcji zwłok, a sprawa trafiła do Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej.

Sala sekcyjna z metalowym stołem. Na miniaturze obok stół przykryty prześcieradłem. O aferze przeczytasz na Eska Warszawa.
Autor: ol.sk/UTH
  • Naczelna Izba Lekarska wszczęła czynności wobec patomorfologa ze Szpitala Południowego.
  • Do Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej trafiło oficjalne zawiadomienie.
  • Sprawa dotyczy kontrowersyjnej sekcji zwłok i nagrań ujawnionych przez portal Zero.pl.
PACJENTKA POLECA SZPITAL POŁUDNIOWY

Szokujące nagrania

Kolejny rozdział afery w Szpitalu Południowym rozpoczął się po publikacji portalu Zero.pl. Opisano w niej śmierć pacjenta, którego ciało miało przez kilka godzin znajdować się w szpitalnej toalecie. Zamiast zawiadomić prokuraturę, kierownictwo placówki zdecydowało o przeprowadzeniu sekcji zwłok we własnym prosektorium. Według portalu koordynator prosektorium miał powiedzieć do lekarza wykonującego sekcję:

- To jest trochę syf. Trzeba zrobić tak, żeby syfu nie było.

Lekarz odpowiedział krótko:

- Okej, no dobra.

Według publikacji jeszcze przed rozpoczęciem sekcji rozmawiano również o możliwej przyczynie śmierci pacjenta.

Naczelna Izba Lekarska podjęła działania

Po ujawnieniu nagrań były minister zdrowia Janusz Cieszyński skierował sprawę do Naczelnej Izby Lekarskiej. Zwrócił uwagę, że patomorfolog pracuje także w Narodowym Instytucie Onkologii. Reakcja samorządu lekarskiego była szybka.

- Z ramienia NIL zostało złożone zawiadomienie z urzędu do Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej w powyższej sprawie - przekazała PAP rzeczniczka Naczelnej Izby Lekarskiej Iwona Kania.

Prokuratura: Nie znaleziono nagrań z podsłuchu

Do części zarzutów odniósł się także rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prok. Piotr Antoni Skiba. Chodzi o postępowanie dotyczące nielegalnego podsłuchu, który miał zostać założony w prosektorium przez pomocnika sekcyjnego skonfliktowanego z koordynatorem. Jak przekazał prokurator, śledztwo w tym zakresie zostało umorzone.

- W ramach dotychczasowych ustaleń, na sprzęcie podsłuchowym ujawnionym przez technika sekcyjnego nie ujawniono żadnych nagrań. Sam technik, przesłuchany w charakterze świadka, nie zeznawał, że dokonywał nagrań z ukrycia lub że takie posiada - poinformował rzecznik.

To kolejna odsłona gigantycznej afery

Kontrowersje wokół Szpitala Południowego trwają od wielu tygodni. Wcześniejsze publikacje dotyczyły m.in. działalności SOR-u, gdzie politycy mieli korzystać z uprzywilejowanego dostępu do świadczeń, a koordynator oddziału miał osiągać wielomilionowe zarobki. Sprawa doprowadziła do wszczęcia śledztw prokuratury dotyczących podejrzenia oszustwa na ponad pół miliona złotych oraz nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. Toczy się także postępowanie dotyczące podrobienia trzech kart zgonu. To jednak nie wszystko. Według wcześniejszych doniesień w prosektorium miało dochodzić także do publikowania zdjęć zwłok w mediach społecznościowych, promowania prywatnej firmy pogrzebowej oraz wykorzystywania pomieszczeń jako planu filmowego. Po ujawnieniu afery prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski odwołał zarząd i radę nadzorczą Szpitala Południowego, a do dymisji podały się dwie wiceprezydentki stolicy.