„Uratowali mi życie”. Znany raper walczy o oddział, który może zniknąć

2026-03-30 22:56

Placówka medyczna w Sokołowie Podlaskim zmaga się z potężnym kryzysem, a widmo likwidacji krąży nad kilkoma oddziałami, w tym neonatologią. Rodzice oraz pacjenci, którym miejscowi specjaliści uratowali życie, błagają o finansowe wsparcie dla lecznicy. Wśród nich jest popularny muzyk Paweł Przewoźny, który wprost przyznaje w rozmowie z "Super Expressem", że zawdzięcza tutejszym lekarzom swoje życie.

Kryzys w sokołowskiej placówce

Nad szpitalem powiatowym w Sokołowie Podlaskim gromadzą się ciemne chmury, a dyrekcja ze względu na fatalną sytuację finansową złożyła wniosek o zamknięcie kilku oddziałów. Największe oburzenie mieszkańców wywołuje perspektywa likwidacji neonatologii. Choć samorządowcy woleliby zachować obecną strukturę lecznicy, brutalne prawa ekonomii mogą okazać się decydujące. W obronie medyków solidarnie stają jednak pracownicy oraz wdzięczni pacjenci, dla których funkcjonowanie tej jednostki jest absolutnie niezbędne.

Paweł Przewoźny zawdzięcza życie lekarzom z Sokołowa Podlaskiego

Dla znanego muzyka Pawła Przewoźnego miejscowy oddział noworodkowy ma wartość sentymentalną i dosłownie życiową. Artysta podzielił się swoimi dramatycznymi przeżyciami, udowadniając, jak ogromną rolę w regionie odgrywa ta konkretna jednostka medyczna.

- Ja żyje dzięki temu, że w 1991 roku lekarze porodówki uratowali mnie. Zaraz po otwarciu oddziału noworodków byłem pierwszym pacjentem z zatrzymaniem oddechu i krążenia. Dzięki fachowości lekarzy przeżyłem i teraz mogę rapować

-  przekazał dziennikarzowi "Super Expressu" uratowany przed laty artysta. Paweł Przewoźny wraca również pamięcią do bolesnych wydarzeń z przeszłości swojej rodziny, które miały miejsce jeszcze przed oficjalnym otwarciem sokołowskiej neonatologii.

- Niestety mój starszy brat, który urodził się rok wcześniej nie miał tyle szczęście. Zmarł po porodzie, bo nie było jeszcze wydziału noworodków w Sokołowie Podlaskim. Apeluję do władz powiatowych, zróbcie wszystko żeby matki miały gdzie rodzić, a ciężko chore noworodki znajdowały ratunek w sokołowskim szpitalu

Takie dramatyczne wspomnienia motywują go dziś do głośnego apelu o zachowanie lecznicy.

Pielęgniarka wspomina ratowanie noworodka

Batalia o życie noworodka wciąż pozostaje w pamięci zatrudnionego tam do dziś personelu medycznego. 56-letnia pielęgniarka oddziałowa, Renata Sowa, z ogromnym sentymentem i uśmiechem na twarzy wraca wspomnieniami do tamtej wygranej walki ze śmiercią.

- Pamiętam pana Pawła, ratowałam go gdy trafił do nas w ciężkim stanie - wspomina w rozmowie z reporterem "SE". 

Matki chwalą specjalistów z Sokołowa Podlaskiego

Także opinie matek obecnych pacjentów potwierdzają, że placówka wciąż świadczy usługi na najwyższym poziomie. Agnieszka Kowalczyk, która leczy tam swojego syna Kazia, zwraca uwagę na gigantyczne kompetencje pracujących na oddziale medyków, którzy bezbłędnie zajęli się jej dzieckiem.

- To są wybitni specjaliści, do Sokołowa trafiłam z Kaziem z innej jednostki, która nie poradziła sobie z zapaleniem układu moczowego synka

Kobieta przyznaje to z ogromną ulgą, czule obejmując swojego wyleczonego chłopca.

Co na to dyrekcja?

Dyrektor sokołowskiego szpitala przebywa obecnie na zwolnieniu lekarskim, natomiast jego zastępca kategorycznie odmówił udzielenia jakichkolwiek informacji do prasy.

- Nie wyrażam zgodny na wizerunek, ani na publikację tego, co powiedziałem w rozmowie z reporterem SE - poinformował. 

Z kolei kierowniczka zagrożonego oddziału noworodków, Ewa Ługowska-Pilip, otwarcie dzieli się swoimi ogromnymi obawami dotyczącymi przyszłości ciężarnych kobiet oraz ich najmłodszych dzieci z całego powiatu.

- Nie wyobrażam sobie, co się stanie gdy matki nie będą miały gdzie rodzić, a chore noworodki zostaną bez opieki - przekazała w rozmowie z reporterem "SE".