Warszawa pobiegła, by pomagać. Poland Business Run na Lotnisku Bemowo połączył sport, biznes i realną pomoc

Niemal 4 tysiące osób, pięcioosobowe sztafety, cztery kilometry dla każdego zawodnika i jeden wspólny cel – pomoc osobom z niepełnosprawnościami ruchowymi, po amputacjach i po mastektomii. W niedzielę 30 sierpnia Lotnisko Bemowo zamieniło się w wielkie miasteczko biegowe. Jubileuszowa, 15. edycja Poland Business Run wróciła do Warszawy, tym razem z dala od ulic i miejskiego ruchu. Na trasie liczyły się nie tylko czas i sportowa rywalizacja. Każdy przebiegnięty kilometr miał swoją konkretną wartość. Patronat nad imprezą objęło Radio ESKA.

Poland Business Run na Lotnisku Bemowo
Autor: Mateusz Chłystun Poland Business Run na Lotnisku Bemowo

Niedzielny poranek na warszawskim Bemowie od początku miał nietypową scenerię. Zamiast zamkniętych dla ruchu ulic, miejskich arterii i klasycznej trasy biegowej uczestnicy Poland Business Run otrzymali rozległe tereny Lotniska Bemowo. Start zaplanowano na godz. 9.30, a zawodnicy rywalizowali w pięcioosobowych drużynach. Każdy członek zespołu miał do pokonania cztery kilometry, co oznaczało, że cała sztafeta miała do pokonania łącznie 20 kilometrów.

To była już 15. edycja Poland Business Run – największej charytatywnej sztafety biznesowej w Polsce. Organizatorzy od lat wykorzystują sport jako sposób na finansowanie pomocy dla osób z niepełnosprawnościami narządu ruchu, po amputacjach oraz po mastektomii. Od początku istnienia wydarzenia na starcie stanęło już ponad 320 tysięcy uczestników.

Tegoroczna warszawska odsłona była jednak pod wieloma względami szczególna. Nie tylko ze względu na jubileusz, ale również na miejsce.

Bieg bez blokowania Warszawy

Lotnisko Bemowo okazało się przestrzenią, która pozwoliła organizatorom pomieścić tysiące uczestników, przygotować trasę i jednocześnie stworzyć wielką strefę piknikową. Co ważne – bez konieczności zamykania dużej części miasta.

Lokalizacja moim zdaniem jest w ogóle cudowna – mówiła podczas wydarzenia Agnieszka Pleti, prezes Fundacji Poland Business Run. – Jakbyście tu Państwo dzisiaj widzieli, zobaczyli tę trawę i te hektary, które można przemierzać, to jest w ogóle fantastyczny teren.

Jak podkreślała, dla organizatorów znaczenie miała nie tylko sama atrakcyjność miejsca.

Bardzo cieszymy się z tego powodu i miasto też z tego powodu jest dumne, że my tu niczego nie blokujemy – tłumaczyła Pleti.My jesteśmy z boku, z zorganizowaną, bardzo fajną imprezą, z wielką strefą piknikową.

To rozwiązanie miało być odpowiedzią na specyfikę Warszawy – miasta, w którym niemal przez cały sezon odbywają się biegi uliczne i imprezy masowe.

Wiemy, że Warszawa jest Warszawą biegającą, i że dużo imprez się tu dzieje – mówiła prezes Fundacji. – Jeżeli możemy zorganizować naszą imprezę tak, że nie dezorganizujemy niedzielnego życia, to jest to w ogóle bardzo miłe.

Wydarzenie odbywało się przy wsparciu Miasta Stołecznego Warszawy.

Poland Business Run na Lotnisku Bemowo
Autor: Mateusz Chłystun Poland Business Run na Lotnisku Bemowo

Cztery kilometry, pięć osób i 20 kilometrów wspólnej odpowiedzialności

Formuła Poland Business Run od lat jest prosta. Nie trzeba być zawodowym biegaczem. Nie trzeba też walczyć o rekord życiowy. Wystarczy pięcioosobowa drużyna i gotowość do pokonania czterech kilometrów.

Nie o tę trawę, nie o te betony i nie o wszystkie tego typu elementy techniczne chodzi – przekonywała Agnieszka Pleti. – Tylko chodzi o to, że tu się Państwo świetnie bawicie i o to nam głównie zależy.

W tym właśnie tkwi specyfika Poland Business Run. Jest sport, jest rywalizacja, są wyniki i emocje, ale równie ważne – a dla organizatorów najważniejsze – jest poczucie wspólnoty.

Przez takie połączenie pięcioosobowych sztafet, wspólną radochę z tego, że tutaj jesteście, z tego, że każdy sobie przebiegnie swoje cztery kilometry i te cztery kilometry dołoży do tego wspólnego wyniku – mówiła Pleti. – W drużynie to już jest 20, więc to już jest prawie półmaraton. To nie przelewki i nie ma lekko.

Tegoroczna Warszawa mogła przyjąć do 1000 pięcioosobowych drużyn, czyli 5000 zawodników. Organizator przewidział również osobną formułę PBR Walk dla maksymalnie 500 osób.

Według organizatora liczba zgłoszonych uczestników całego Poland Business Run 2026, również w pozostałych miastach przekroczyła 47,6 tys. osób, obejmując także pozostałe formuły wydarzenia.

Poland Business Run na Lotnisku Bemowo
Autor: Mateusz Chłystun Poland Business Run na Lotnisku Bemowo

Piknik zamiast wyłącznie sportowej rywalizacji

Bemowo w niedzielę nie było wyłącznie miejscem startu i mety. Tuż obok trasy powstało miasteczko biegowe i strefa piknikowa. Uczestnicy mogli korzystać m.in. z napojów, zdrowych przekąsek, masaży, animacji dla dzieci, leżaków i strefy odpoczynku.

To ważny element filozofii Poland Business Run. Bieg ma być wydarzeniem dla całych zespołów, rodzin i przyjaciół, a nie wyłącznie dla osób, które traktują bieganie jako sport wyczynowy.

W południe emocje przeniosły się także na trasę PBR Walk. O godz. 13 wystartował natomiast PBR Kids, czyli specjalna formuła dla najmłodszych. Środki zebrane dzięki dziecięcym startom są przeznaczane na wsparcie małych beneficjentów Fundacji.

Najważniejsi byli jednak ci, dla których biegacze ruszyli na trasę

Kolorowe koszulki, numery startowe, muzyka i piknikowa atmosfera mogły sprawiać wrażenie, że Bemowo jest po prostu miejscem wielkiej sportowej imprezy. Za całym wydarzeniem kryje się jednak znacznie poważniejszy cel.

Za tym wszystkim stoją nasi beneficjenci – przypominała Agnieszka Pleti. – Mówimy, że każdy krok, każdy przebiegnięty kilometr to jest naprawdę bardzo realna pomoc dla nich.

Fundacja wspiera osoby po amputacjach, osoby z niepełnosprawnościami ruchowymi, a także kobiety po mastektomii. Pomoc nie ogranicza się przy tym do jednorazowego zakupu sprzętu.

Zbieramy pieniądze na to, żeby kupować protezy, kupować sprzęt rehabilitacyjny – mówiła Pleti. – A ten sprzęt właśnie dzięki technologiom zmienił się nieprawdopodobnie.

Wśród beneficjentów tegorocznej edycji są osoby, dla których dofinansowanie oznacza możliwość powrotu do samodzielności. Jednym z nich jest Grzegorz, 52-latek z Przeworska, który przeszedł amputację obu nóg na wysokości podudzi. Dzięki wsparciu uczestników PBR 2026 ma wziąć udział w turnusie rehabilitacyjnym, który pomoże mu nauczyć się prawidłowych wzorców ruchu i zwiększyć samodzielność. Innym beneficjentem jest Adam, który urodził się bez wykształconej lewej stopy i od dziecka korzysta z protezy – środki zebrane przez biegaczy pozwolą mu otrzymać dofinansowanie do nowej protezy podudzia.

Wśród tegorocznych beneficjentów jest również Rafał, zawodnik amp futbolu i reprezentant Polski. Po wypadku komunikacyjnym przeszedł amputację nogi na wysokości uda. Przez 14 lat poruszał się bez protezy. Dzięki uczestnikom Poland Business Run otrzymał dofinansowanie do zakupu pierwszej protezy, która – jak podkreśla Fundacja – znacząco ułatwiła mu codzienne funkcjonowanie.

„Wy nas nie znacie, a robicie to dla nas”

Dla Agnieszki Pleti jednym z najbardziej poruszających elementów pracy Fundacji są właśnie spotkania z beneficjentami.

Przez wiele lat słyszę to, co jest dla mnie bardzo wzruszające, że nasi beneficjenci mówią: „To jest niesamowite, przecież wy nas nie znacie, a robicie to dla nas” – opowiadała.

To zdanie dobrze oddaje charakter wydarzenia. Na starcie nie spotykają się bowiem wyłącznie biegacze z pracownikami Fundacji. W pewnym sensie spotykają się tam ludzie, którzy często nigdy wcześniej się nie poznali, ale których łączy wspólny cel.

Fundacja przez lata zbudowała system pomocy obejmujący kolejne etapy powrotu do samodzielności.

Stworzyliśmy taki mikrosystem, w którym zabieramy tych naszych beneficjentów w taką drogę, jak są po swojej trudnej drodze – tłumaczyła Pleti.

Ta droga może zaczynać się od pomocy psychologicznej, przez wsparcie w uporządkowaniu formalności, aż po dobór odpowiedniego sprzętu i rehabilitację. Beneficjent nie dostaje więc jedynie pieniędzy na protezę. Może otrzymać również wiedzę, kontakty i wsparcie potrzebne do tego, aby nauczyć się funkcjonować w nowej rzeczywistości.

Potem w pomocy w doborze tego sprzętu, bo oni go sobie sami wybierają, ale też potrzebują odpowiedzi – mówiła prezes Fundacji. – To są bardzo intymne kontakty z protetykiem, więc trzeba znaleźć kogoś, z kim się dobrze rozumiemy, bo będziemy z nim potem przez lata w kontakcie.

Poland Business Run na Lotnisku Bemowo
Autor: Mateusz Chłystun Poland Business Run na Lotnisku Bemowo

Nie każdą amputację widać

Agnieszka Pleti zwracała też uwagę na grupę, która w przestrzeni publicznej pozostaje szczególnie mało widoczna – kobiety po mastektomii.

Tej amputacji w ogóle nie widać, a te kobiety potrzebują rehabilitacji do końca życia – podkreślała.

Jak tłumaczyła, zakończenie leczenia operacyjnego czy rekonstrukcja piersi nie oznaczają końca problemu. Pacjentki mogą potrzebować długotrwałej rehabilitacji, m.in. z powodu obrzęków i ograniczeń funkcjonalnych.

O tym się zapomina, bo się wydaje: dobrze, potem jest amputacja, potem jest zrobiona rekonstrukcja piersi i tyle. Nie ma tyle – mówiła Pleti.

To również dlatego Fundacja mówi o swojej działalności szerzej niż tylko w kontekście protez. Celem jest umożliwienie osobom po doświadczeniu amputacji lub niepełnosprawności powrotu do możliwie samodzielnego życia.

Największa radość? Kiedy beneficjent przestaje być beneficjentem

W pracy organizacji charytatywnej sukces nie zawsze wygląda jak medal, rekord albo konkretna kwota na koncie. Czasem sukcesem jest moment, kiedy osoba korzystająca z pomocy przestaje jej potrzebować.

Pleti przytoczyła historię Grażyny, która sama była beneficjentką Fundacji, a dziś pracuje w jej dziale wsparcia beneficjentów.

Ona ma największą przyjemność i radość, jak przychodzi do nas do biura i mówi: „Aga, straciliśmy kolejnego beneficjenta – opowiadała.

Brzmi paradoksalnie. W rzeczywistości oznacza coś bardzo dobrego.

A to chodzi tylko o to, że on dostał od nas pomoc, poszedł i zaczął żyć. I już na tyle był mocny, że stanął na nogi, że zaczął albo nową pracę, swoje życie, pasję.

Wtedy Fundacja może zrobić jeszcze jedną rzecz – zachęcić do kolejnego kroku.

Od czasu do czasu wystrzeliwujemy w jego kierunku „racę” pod tytułem: „Pojedziesz z nami na kajaki albo pójdziesz z nami w góry” – mówiła z uśmiechem Pleti.

I właśnie taki moment, gdy człowiek odzyskuje niezależność, jest dla organizatorów największą nagrodą.

Dla nas to jest największa radość, bo wiemy, że ta nasza praca i ta ścieżka ma bardzo konkretne przełożenie na to, jak on żyje.

Poland Business Run na Lotnisku Bemowo
Autor: Mateusz Chłystun Poland Business Run na Lotnisku Bemowo

Na Bemowie pojawił się także człowiek, który doskonale wie, czym jest droga do sportowej niezależności

Jednym z gości wydarzenia był Maksym Chudzicki – reprezentant Polski w paratenisie stołowym, paraolimpijczyk i beneficjent Fundacji Poland Business Run.

Dla niego udział w niedzielnym wydarzeniu był szczególny, bo – jak sam przyznał – był to jego pierwszy Poland Business Run.

Jest to dla mnie niesamowite odczucie, niesamowite wrażenie robi to, ile osób tutaj przychodzi – mówił Chudzicki. – Całymi rodzinami, z pracy, że mogą spędzać wspólnie czas w szczytnym celu, właśnie pomagając osobom niepełnosprawnym czy osobom, które potrzebują rzeczywiście tej pomocy.

Chudzicki sam doskonale wie, że pomoc może oznaczać dla każdego coś innego. W jego przypadku jednym z najważniejszych elementów jest profesjonalny trening motoryczny.

Jestem zawodnikiem w kadrze narodowej i taką największą pomocą dla mnie są treningi z trenerem przygotowania motorycznego – tłumaczył. – Jest to jakaś dla mnie forma rehabilitacji właśnie na siłowni.

Z trenerem przygotowania motorycznego współpracuje już ponad pięć lat.

Siłownia, która zmieniła jego tenis

Początkowo nie miał doświadczenia z treningiem siłowym. W pewnym momencie kariery sportowej poczuł jednak, że brakuje mu elementu, który pozwoliłby zrobić kolejny krok.

Nigdy nie miałem styczności z siłownią i stwierdziłem, że spróbuję właśnie z takim trenerem. Był to strzał w dziesiątkę – wspominał.

Efekty pojawiły się nie tylko na treningach.

Zwiększyło to moje możliwości motoryczne oraz szybkość i polepszyło moje poruszanie przy stole – mówił Chudzicki.

Właśnie dlatego środki przekazywane beneficjentom nie zawsze oznaczają zakup konkretnego przedmiotu. Czasem finansują proces, dzięki któremu zawodnik może dłużej i bardziej profesjonalnie trenować, poprawiać sprawność i przygotowywać się do kolejnych startów.

W przypadku Chudzickiego Fundacja wspierała również indywidualną pracę trenerską.

Potrzebuję mieć trenera, który będzie ze mną grał indywidualnie, który indywidualnie będzie do mnie podchodził, do moich potrzeb – podkreślał. – Dlatego też zgłosiłem się do Poland Business Run, jestem ich beneficjentem i otrzymałem pomoc, o której bym sobie nawet nie wymarzył.

Cel: Los Angeles 2028

Choć niedzielne wydarzenie na Bemowie miało charakter przede wszystkim charytatywny i integracyjny, dla Chudzickiego sportowa przyszłość jest bardzo konkretna.

Polski Związek Tenisa Stołowego od lat wymienia go wśród czołowych zawodników reprezentacji Polski w paratenisie stołowym. Chudzicki startuje w klasie 7 i ma na koncie medale międzynarodowych imprez – m.in. brąz mistrzostw świata oraz brązowe medale mistrzostw Europy.

W rozmowie na Bemowie nie ukrywał, że jego największym celem jest kolejny start paraolimpijski.

Takim głównym celem są za dwa lata igrzyska w Los Angeles – mówił. – To jest impreza, oczywiście, to jest marzenie każdego sportowca, który już trenuje zawodowo. Ja ze swojej strony chcę zrobić wszystko, żeby się tam zakwalifikować.

Droga do igrzysk nie będzie jednak prosta. O kwalifikacji decydują punkty zdobywane w kolejnych turniejach i miejsce w światowym rankingu.

To są zawody, to jest kilka wyjazdów, w których zbiera się punkty do rankingu światowego – wyjaśniał Chudzicki. – W marcu, w roku, w którym są igrzyska, jest zamykana lista rankingowa i pierwsze, powiedzmy, 10 osób jest automatycznie branych na igrzyska.

Dla pozostałych pozostaje jeszcze jedna szansa – światowy turniej kwalifikacyjny.

Tylko zwycięzca tego turnieju jest w stanie pojechać na igrzyska – tłumaczył reprezentant Polski.

Bieg, który kończy się dopiero wtedy, gdy pomoc trafia do konkretnego człowieka

Na Bemowie trudno było znaleźć prostą granicę między wydarzeniem sportowym a akcją społeczną. Biegacze przychodzili ze współpracownikami, rodzinami i znajomymi. Jedni walczyli o wynik, inni po prostu chcieli ukończyć cztery kilometry.

Dla organizatorów obie motywacje są równie ważne.

To z jednej strony superkolorowa, miła impreza integrująca biznes, to jest jedno – mówiła Agnieszka Pleti. – Ale dla nas jako organizatorów najważniejsze jest to, że możemy tę realną pomoc przekładać na pieniądze, a potem przekładać na tę ścieżkę pomocową, którą zbudowaliśmy przez lata.

W tym sensie wynik biegu nie mieści się wyłącznie w tabeli czasów.

Można go mierzyć liczbą sfinansowanych protez. Godzinami rehabilitacji. Treningami z trenerem. Sprzętem ortopedycznym. Turnusami rehabilitacyjnymi. Wsparciem psychologicznym. Można go mierzyć także tym, ilu ludzi po amputacji wróci do pracy, sportu, podróży albo zwyczajnego, samodzielnego życia.

W tegorocznej edycji akcja „Pomagaj Bardziej” już przed warszawskim biegiem zgromadziła dziesiątki tysięcy złotych. Po drugiej turze zbiórki, zakończonej 31 lipca, na koncie wsparcia znajdowało się 83 455 zł, a w kolejnych dniach kwota rosła.

„Pobiegniesz – pomożesz”

Hasło Poland Business Run – „Pobiegniesz, pomożesz” – w niedzielę na Bemowie nie było tylko sloganem na koszulkach czy materiałach promocyjnych. Za każdym numerem startowym kryła się konkretna osoba, której życie może zmienić się dzięki pieniądzom zebranym podczas wydarzenia.

Jubileuszowa edycja przypominała też, jak bardzo przez 15 lat zmieniło się podejście do niepełnosprawności.

Ja mam ten rok taki trochę wspominkowy, bo mamy nasze 15-lecie – mówiła Agnieszka Pleti. – Przypominam sobie, jak tego typu działania wyglądały 15 czy 18 lat temu.

Jej zdaniem społeczeństwo stało się bardziej otwarte, a osoby z niepełnosprawnościami coraz częściej wychodzą z przestrzeni niewidzialności. Zmieniła się także technologia.

Technologie bardzo pomagają naszym beneficjentom – podkreślała. – Jeszcze kilka lat temu ktoś po obustronnej amputacji mógłby tutaj męczyć się na kulach, a dzisiaj po odpowiedniej rehabilitacji może po prostu przejść tę trasę.

I właśnie taki widok był jednym z najbardziej symbolicznych obrazów niedzielnego wydarzenia: biegnący zawodnicy i idący obok nich beneficjenci Fundacji.

Nie wszyscy musieli biec. Ważne było, żeby iść do przodu.

Bemowo zamiast ulic, wspólnota zamiast samotnego wyniku

Powrót Poland Business Run do Warszawy w jubileuszowej, 15. edycji pokazał, że wielka impreza sportowa nie musi oznaczać paraliżu miasta. Lotnisko Bemowo dało organizatorom przestrzeń do stworzenia wydarzenia, które było jednocześnie sztafetą, piknikiem, spotkaniem firm, rodzin i przyjaciół oraz platformą realnej pomocy.

Tego dnia każdy z uczestników miał własny powód, żeby pokonać cztery kilometry. Dla jednych był to wynik. Dla innych integracja z zespołem. Dla jeszcze innych pierwsze doświadczenie startu w biegu.

Dla Fundacji cel pozostawał jednak niezmienny.

Cel mamy jeden: pomagamy naszym beneficjentom, osobom z niepełnosprawnością ruchową i po amputacjach. I to jest dla nas najważniejsze – mówiła Pleti.

A Maksym Chudzicki, który sam korzystał ze wsparcia Fundacji, pokazał, że za tak ogólnie brzmiącym słowem jak „pomoc” może kryć się bardzo konkretny efekt: dodatkowe treningi, większa sprawność, lepsze poruszanie się przy stole i możliwość przygotowania się do walki o miejsce na kolejnych igrzyskach.

Na Bemowie można więc było odnieść wrażenie, że 20 kilometrów pięcioosobowej sztafety to wcale nie jest najważniejszy dystans tego wydarzenia.

Najważniejsza jest droga, którą ktoś dzięki tym kilometrom będzie mógł pokonać później.

Czasem to droga do powrotu do pracy albo sportu.

A dla Maksyma Chudzickiego – być może droga aż do Los Angeles.

30 sierpnia 2026 roku Warszawa pobiegła więc nie tylko po wynik. Pobiegła po to, żeby komuś innemu łatwiej było zrobić kolejny krok.