Spis treści
Niepokojące wnioski z audytu SOR-ów. Szpital Południowy wypadł najgorzej
Władze Warszawy zaprezentowały raport z audytów przeprowadzonych na Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych w podległych miastu placówkach. Uchybienia odnotowano w kilku klinikach, jednak zdecydowanie najgorzej pod tym względem wypadł Szpital Południowy. Dokument wskazuje na ekstremalnie długie dyżury lekarzy, luki w dokumentacji, brak rzetelnego rozliczania przepracowanych godzin i bardzo wysokie wynagrodzenia. Zanotowano przypadek lekarza, którego dyżur trwał rzekomo 110 godzin, co oznacza niemal pięć dni ciągłej obecności w pracy.
Sprawdzono działanie Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych w placówkach: Południowej, Bielańskiej, Czerniakowskiej, Praskiej i Wolskiej, a także przychodnię zlokalizowaną w Ursusie. Decyzja o przeprowadzeniu kontroli zapadła po doniesieniach portalu Zero.pl, które dotyczyły medyka Dawida Kacprzyka, pełniącego dawniej funkcję radnego KO.
Szpital Południowy okazał się placówką z największą liczbą nieprawidłowości. Wśród głównych zastrzeżeń znalazły się maratony dyżurowe, podczas których medycy pracowali po 48, 60, a nawet 72 godziny z rzędu. Rekordzista miał pozostawać na stanowisku przez 110 godzin.
Analiza zarobków pokazała, że w 2025 roku jeden z lekarzy tego SOR-u zarobił łącznie ponad 837 tysięcy złotych. Biorąc pod uwagę szerszy okres – od początku 2025 roku do końca maja 2026 roku – najwyższa kwota wypłacona jednemu specjaliście przekroczyła granicę miliona złotych.
Sprawa Dawida Kacprzyka zbadana. Audytorzy prześwietlili kontrakty
Zespół kontrolny dokładnie przyjrzał się też aktywności zawodowej Dawida Kacprzyka na stanowisku koordynatora SOR. Raport wskazuje, że tego rodzaju posada oficjalnie w ogóle nie figurowała w regulaminie szpitala, mimo że przez 18 miesięcy przeznaczano środki na opłacenie tej funkcji. W tym czasie stawka godzinowa lekarza rosła, zaczynając od 230 złotych, poprzez 300 złotych, aż do 330 złotych. Audytorzy nie natrafili na żadne oficjalne pismo, które uzasadniałoby tak wysokie wynagrodzenie. Lekarz podpisał również odrębny kontrakt na kwotę 10 tysięcy złotych miesięcznie za realizację zadań, z których część pokrywała się z jego regularnymi dyżurami. Dodatkowo stwierdzono, że przez siedem godzin lekarz rzekomo świadczył usługi dla innego podmiotu dokładnie wtedy, gdy oficjalnie pełnił dyżur w Szpitalu Południowym.
Uchybienia w innych placówkach medycznych. Szpital Bielański i Praski z zarzutami
Nieprawidłowości znaleziono nie tylko w Szpitalu Południowym. Kontrola Szpitala Bielańskiego wykazała, że grupa lekarzy przepracowywała w skali miesiąca od 200 do nawet 312 godzin, a najdłuższy zarejestrowany czas nieprzerwanego dyżuru to 48 godzin. Ponadto audytorzy dopatrzyli się niekompletnej dokumentacji i mankamentów w umowach.
Z kolei na oddziale ratunkowym Szpitala Praskiego dochodziło do sytuacji, w których w ogóle brakowało obsady lekarskiej. Odkryto tam również, że dwóch specjalistów świadczyło usługi medyczne pomimo przekroczenia finansowych limitów ustalonych w ich kontraktach. Szpital Czerniakowski mierzył się z innym problemem – wykryto tam przypadki lekarzy, którzy rzekomo pracowali na SOR, podczas gdy w tym samym czasie pełnili dyżury na odmiennych oddziałach. Mniejsze błędy w dokumentacji oraz problemy z właściwym obliczaniem przepracowanego czasu zanotowano również w Szpitalu Wolskim.