Spis treści
Tragedia na plebanii w Drobinie. 30-letni Konrad znaleziony martwy w łóżku księdza
Wydarzenia te rozegrały się we wrześniu 2024 roku na plebanii w Drobinie niedaleko Płocka. To właśnie tam w łóżku wikarego Grzegorza S. odkryto zwłoki 30-letniego Konrada. Nieoficjalne doniesienia wskazywały wówczas, że obaj mężczyźni mieli wspólnie brać środki odurzające oraz odbywać stosunki seksualne. Przybyły na miejsce lekarz potwierdził zgon, a wyjaśnieniem okoliczności tragedii zajęli się śledczy. Początkowo postępowanie prowadziła Prokuratura Rejonowa w Sierpcu, od której po ośmiu miesiącach sprawę przejęła Prokuratura Okręgowa w Płocku.
Postępowanie toczyło się z artykułu 155 kodeksu karnego, który dotyczy nieumyślnego spowodowania śmierci. Pierwsze rezultaty sekcji zwłok wykazały, że 30-latek zmarł na skutek niewydolności krążeniowo-oddechowej. Mimo to nikomu nie przedstawiono zarzutów, a po blisko dwóch latach prokuratura umorzyła sprawę, kończąc tym samym badanie tego głośnego incydentu.
Bliscy zmarłego Konrada nie pogodzili się z takim rozstrzygnięciem i postanowili walczyć o prawdę. Złożone przez nich zażalenie okazało się skuteczne, a sąd przyznał im rację, wytykając śledczym liczne i rażące uchybienia procesowe. Wstrząsające kulisy postanowienia sądu oraz akta sprawy ujawnili dziennikarze Onetu, którzy szczegółowo zapoznali się z dokumentacją.
Śmierć na plebanii w Drobinie. Śmiertelna dawka GHB w ciele 30-letniego Konrada
Powołany w sprawie biegły jednoznacznie ocenił przyczyny tragedii. Według jego opinii bezpośrednim powodem śmierci 30-letniego Konrada było ogromne stężenie kwasu GHB w jego organizmie.
Substancja ta, będąca kwasem gamma-hydroksymasłowym, stanowi główny składnik tak zwanych pigułek gwałtu. Związek ten bywa również stosowany rekreacyjnie podczas chemsexu, czyli zbliżeń seksualnych wspomaganych zażywaniem środków chemicznych.
Według ustaleń portalu Onet sąd wyraźnie zaznaczył, że „przekazanie drugiej osobie narkotyków, które doprowadziły do śmierci tejże osoby, winno być rozpatrywane pod kątem przestępstwa z art. 155 k.k.”. Z kolei w sytuacji, gdyby obaj uczestnicy spotkania zażywali środki odurzające, a zmarłby ten, który je przyniósł, „wówczas odpowiedzialność tej drugiej osoby winna być rozpatrywana pod kątem art. 162 § 1 k.k.”, co oznacza brak udzielenia pomocy.
Reprezentujący rodzinę zmarłego adwokat Artur Nowak w złożonym zażaleniu skutecznie podważył tłumaczenia księdza Grzegorza, który utrzymywał, że 30-latek sam dostarczył i spożył „pigułkę gwałtu”. Sąd podzielił argumentację prawnika, podkreślając w uzasadnieniu, że „z reguły nikt nie zażywa pigułki z własnej woli”. Taki wniosek prowadzi bezpośrednio do konkluzji, że śmiertelną substancję musiał podać gospodarz spotkania, czyli duchowny, który zaprosił mężczyznę na plebanię.
Nowe śledztwo Prokuratury Okręgowej w Płocku. Niejasne okoliczności zgonu Konrada
Z informacji przekazanych przez Onet wynika, że sąd wytknął prokuraturze brak wyjaśnienia kluczowych wątpliwości dotyczących czasu oraz dokładnych okoliczności śmierci mężczyzny. W związku z tym niezbędne będzie wykonanie uzupełniających analiz toksykologicznych oraz badań z zakresu medycyny sądowej. Jest to szczególnie istotne, ponieważ zwłoki 30-latka znajdowały się w nienaturalnym ułożeniu, podczas gdy ksiądz Grzegorz twierdził w zeznaniach, że jego gość po prostu w takiej pozycji zasnął i już się nie przebudził.
Dodatkowo sąd zasugerował, aby śledczy jeszcze raz przesłuchali wszystkich funkcjonariuszy i przedstawicieli organów ścigania, którzy brali udział w czynnościach procesowych bezpośrednio na miejscu tragedii.
W efekcie decyzji sądu postępowanie wraca do ponownego rozpatrzenia przez Prokuraturę Okręgową w Płocku, która musi uzupełnić braki w materiale dowodowym.