Nazwisko Marka G., dawnego działacza Prawa i Sprawiedliwości, po raz pierwszy obiegło media w październiku 2021 roku. Okazało się wówczas, że robiący jeszcze chwilę wcześniej karierę polityczną samorządowiec, wspólnie ze swoim znajomym, ukradł ciągnik oraz agregat siewny o łącznej wartości niemal pół miliona złotych. Choć sprawcy schowali zrabowane maszyny, funkcjonariusze policji błyskawicznie ich namierzyli. Podczas zatrzymania wyszło również na jaw, że Marek G. znajdował się pod wpływem środków odurzających i posiadał przy sobie mefedron.
Tamta afera definitywnie przekreśliła jego polityczną przyszłość w szeregach PiS. Mężczyzna zrzekł się mandatu radnego i wystąpił z ugrupowania, z którego list wcześniej bezskutecznie próbował dostać się do Sejmu. Sprawa kradzieży maszyn rolniczych zakończyła się dla niego prawomocnym wyrokiem roku pozbawienia wolności.
Choć mogło się wydawać, że to kres jego problemów z prawem, rzeczywistość okazała się zupełnie inna. W grudniu 2023 roku na łamach „Super Expressu” opisano kolejny potężny skandal z udziałem byłego radnego, który dotyczył wyłudzeń podczas skupu zboża. Z ówczesnych informacji zebranych przez prokuraturę wynikało, że oszukanych zostało przeszło 120 rolników na łączną kwotę 6,3 miliona złotych.
Służby zatrzymały wtedy małżonkę byłego samorządowca, Małgorzatę G., a także jego szwagra, Dawida Sz. Sam Marek G. zapadł się pod ziemię i był ścigany listem gończym. Policjanci zdołali go ujęć dopiero w lutym 2024 roku na terenie Warszawy, jednak podejrzany nie przyznał się do zarzucanych mu czynów.
W toku dalszego postępowania śledczy odkryli, że rozmiary przestępczej działalności były znacznie szersze. Z finalnych wyliczeń wynika, że straty poniosło aż 140 osób oraz firm, a suma wyłudzeń przebiła barierę 7 milionów złotych. Całkowita kwota oszustw zamknęła się w dokładnej sumie 7 024 354 złotych i 2 groszy.
Mechanizm działania sprawców w okresie od lipca 2022 do czerwca 2023 roku był prosty. Podmioty gospodarcze kusiły producentów rolnych skupem zboża i innych płodów rolnych po stawkach niezwykle atrakcyjnych, które nierzadko przewyższały ceny rynkowe. Po odebraniu surowca zbywano go kolejnym podmiotom, jednak rolnicy nigdy nie doczekali się odroczonej w czasie zapłaty za swój towar. W ocenie sądu zarówno Marek G., jak i jego małżonka mieli pełną świadomość, że ich przedsiębiorstwa nie dysponują kapitałem pozwalającym na spłatę długów.
Finał tej sprawy nastąpił w piątek, 30 października, przed Sądem Okręgowym w Siedlcach. Zgodnie z ogłoszonym wyrokiem Marek G. spędzi w więzieniu 7 lat, natomiast jego żona Małgorzata G. została skazana na 3 lata więzienia.
„Nadto Sąd orzekł od w/w oskarżonych obowiązek naprawienia szkody na rzecz pokrzywdzonych” – przekazał w oficjalnym komunikacie prok. Bartłomiej Świderski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Siedlcach.
Odmienny los spotkał zasiadającego na tej samej ławie oskarżonych Dawida Sz., którego sąd całkowicie oczyścił z zarzutów.
Podczas posiedzenia doszło również do niespodziewanego zwrotu akcji. Z uwagi na fakt, że były polityk w przeszłości uciekał przed organami ścigania, oskarżyciel publiczny zawnioskował o zastosowanie wobec niego tymczasowego aresztu. Prokurator argumentował, że widmo długiej odsiadki może ponownie popchnąć oskarżonego do ukrywania się, jednak sąd odrzucił wniosek o aresztowanie skazanego.
Orzeczenie wydane w procesie dotyczącym wielomilionowych wyłudzeń nie jest na ten moment prawomocne.