- 26-letni Krystian K. jest podejrzany o to, że zaatakował 42-letniego mężczyznę drewnianym kijem, zadając mu ciosy w głowę, nogi oraz tułów.
- Później bił go i kopał po całym ciele.
- Poszkodowany odniósł bardzo rozległe obrażenia, takie jak stłuczenie mózgu oraz złamanie kości ręki i czaszki.
Brutalny atak w Pułtusku. Przechodnie uratowali 42-latka
Zdarzenie miało miejsce po południu 16 października, na jednej z głównych arterii Pułtuska. Z ustaleń pracujących nad sprawą śledczych wynika, że 26-latek rzucił się na 42-latka z drewnianym kijem, okładając go po nogach, tułowiu oraz głowie. Agresor nie zamierzał jednak na tym poprzestać i w kolejnej fazie ataku zaczął bić oraz kopać swoją ofiarę po całym ciele.
Dramatyczne sceny przerwała dopiero stanowcza reakcja osób postronnych, które znajdowały się w pobliżu. Świadkowie zdołali powstrzymać napastnika i udzielić pierwszej pomocy poszkodowanemu. Stan pobitego 42-latka był na tyle poważny, że mężczyzna wymagał natychmiastowej interwencji medycznej.
Mężczyzna ma pękniętą czaszkę i stłuczony mózg
Konsekwencje tej napaści okazały się dla zaatakowanego mężczyzny niezwykle poważne. Po przetransportowaniu pacjenta do szpitala badania wykazały, że 42-latek doznał stłuczenia mózgu oraz złamania kości czaszki i ręki. Lekarze odnotowali u niego również szereg innych, nieco mniej groźnych obrażeń ciała.
Funkcjonariusze policji szybko zatrzymali podejrzanego o ten czyn 26-letniego Krystiana K. Mężczyzna usłyszał już w prokuraturze zarzuty usiłowania spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz doprowadzenia do obrażeń skutkujących rozstrojem zdrowia trwającym dłużej niż siedem dni.
Za atak w Pułtusku 26-latkowi grozi 20 lat więzienia
Śledczy skierowali do sądu wniosek o zastosowanie wobec podejrzanego najsurowszego środka zapobiegawczego. Sąd przychylił się do argumentacji prokuratora i posłał Krystiana K. do tymczasowego aresztu na trzy miesiące. Za przestępstwa, których miał się dopuścić 26-latek, kodeks karny przewiduje od 3 do nawet 20 lat pozbawienia wolności. Ostateczną decyzję w sprawie jego dalszego losu podejmie sąd.